Gdzie Jutro

Szedł sobie drogą Andersen… Motyw podróży w baśniach duńskiego pisarza

Pod pozorem prostych opowieści dla najmłodszych Andersen przemycał wiele poważnych treści. To, co w jego baśniach było najistotniejsze, to głęboka prawda o człowieku. Wielokrotnie w wyrażaniu tej prawdy posłużył się motywem podróży.

Hans Christian Andersen urodził się w 1805 roku w Danii, w mieście Odense, jako syn ubogiego szewca i praczki. Jego marzeniem było zostanie aktorem lub śpiewakiem. Dziś pamiętany jest jako najwybitniejszy przedstawiciel duńskiego romantyzmu i wielki mistrz literatury dziecięcej.
Miłości do baśni nauczył go ojciec, który wieczorami czytał mu bajki francuskiego poety z XVII wieku – La Fontaine’a. Zaś pasja do podróży zrodziła się w młodym Andersenie prawdopodobnie podczas sfinansowanej z królewskiego stypendium wycieczki po Europie. Zwiedził wówczas Anglię, Szwajcarię, Włochy, Niemcy i Francję. Później był także w Hiszpanii, Grecji, Turcji i Szwecji.
Pierwszy zbiór baśni opublikował w 1835 roku w Kopenhadze.

Łącznie napisał około 150 baśni. Można podzielić je na 4  grupy:

1. oparte na motywach ludowych,
2. oparte na mitologii skandynawskiej,
3. wzorowane na źródłach obcych, np. orientalnych,
4. będące wytworem fantazji autora.

Oczywiście w niektórych baśniach przeplatają się cechy wszystkich wymienionych grup. W wielu zaś z nich pojawia się wątek podróży. Niekiedy stanowi główny trzon całej baśni, częściej jest tylko pretekstem do zaistnienia jakiejś sytuacji. W związku z tym sama podróż jest wtedy traktowana po macoszemu, jako przerywnik między jednym wydarzeniem a drugim. Powtarza się schemat: bohater idzie i spotyka… [tutaj interakcja], bohater idzie dalej i spotyka… [tutaj interakcja] oraz, jeśli chodzi o sam moment rozpoczęcia wędrówki: bohater wyrusza w „wielki/wspaniały świat”. Bajkopisarz nie silił się na nowatorstwo. Na przykład: „Wędrowali więc wiele, wiele mil przez góry, aż w końcu przyszli do wielkiego miasta […]” i dopiero tutaj zaczyna się właściwa akcja.
W baśniach Andersena  bohaterowie najczęściej podróżują dobrowolnie; czasem dla samego podróżowania. Najczęściej samotnie, choć zdarza się, że mają towarzysza (doskonały przykład: baśń pt. „Towarzysz podróży”).


Droga, ciemny las, gospoda – stałe elementy opowieści.
W wielu baśniach, w których pojawia się wątek podróży, punktem wyjścia jest po prostu droga, którą maszeruje bohater. Tak zaczyna się np. opowiadanie pt. „Krzesiwo”.

Szedł sobie drogą żołnierz: raz, dwa! Raz, dwa!
Na plecach miał tornister, a u boku szablę, bo wracał właśnie z wojny do domu.

Drogą wędrują także bohaterowie kilku innych baśni (np. „Dzikie łabędzie” albo „Mały Klaus i duży Klaus”). Niejednokrotnie zresztą gubią ją – z powodu nastania nocy, czy złej pogody. Czasem także zabłąkają się w „ciemnym lesie” (np. młody wędrowiec z baśni pt. „Elf różany”) – to także częsty motyw u Andersena. Znajdują wtedy schronienie albo w gospodzie (najczęstsze miejsce noclegu andersenowskich podróżników, co najmniej w 3 baśniach) albo u kogoś w domu. Oprócz tego jest jeszcze możliwość przenocowania w kościółku albo pod gołym niebem (ewentualnie na mchu pod drzewem – „Dzikie łabędzie”, w szopie albo w stogu siana).

Pod wieczór nadciągnęła straszna burza. Jan śpieszył się, aby ukryć się pod dachem, ale zbliżała się ciemna noc. Przyszedł wreszcie do małego kościółka, stojącego całkiem samotnie na wzgórzu. Drzwi były szczęśliwie otwarte; Jan wszedł do środka, gdyż chciał tam przeczekać niepogodę.


Nocowanie u obcych osób
Jeśli chodzi o nocowanie u obcych osób, to zdarza się to baśniach Andersena często i nikt nie robi z tego „wielkiego halo”. Zastanawiające jest, na ile stanowi to odbicie realiów XIX-wiecznej Danii znanej pisarzowi, na ile zaś jest reminiscencją jego podroży po Europie.  Gościnę u nieznajomych znajdują m. in.:

1. mały Klaus („Mały Klaus i duży Klaus”) – zgadza się go przyjąć go na noc pod swój dach  małżeństwo chłopów, choć początkowo żona jest temu przeciwna:

Tuż przy drodze stała obszerna chłopska zagroda; okiennice były zamknięte, ale przez szczeliny widać było światło. „Chyba pozwolą mi tu przenocować” – pomyślał mały Klaus i zapukał.,

2. Calineczka („Calineczka”) – ta znajduje nocleg u uczynnej myszy:

Calineczka stanęła w drzwiach jak mała żebraczka i poprosiła o maleńkie ziarnko jęczmienia […]. – i tu wzruszona mysz zaprasza ją do siebie – do ciepłej norki,

3. Gerda („Królowa Śniegu”) – niejednokrotnie znajduje nocleg u obcych ludzi; to w domku starszej pani nad rzeką, to u rozbójników w lesie…,

4. bohater baśni („Wszystko na swoim miejscu”):

„[…] o kiju i żebraczym worku wyruszył w świat jako nędzarz, wędrując od domu do domu.”

Z baśni Andersena bije pewna beztroska, jeśli chodzi o tak ważną część podróży jak znalezienie miejsca na nocleg. Dominuje zdanie się na wolę i opiekę Boga (nawet w opowiadaniach, w których występuje działanie sił magicznych) lub los. Fantazja autora dodaje szarej rzeczywistości uroku i niezwykłości; kryje się za nimi „ciepła i przyjazna człowiekowi filozofia życia Andersena, w której optymizm miesza się z melancholią. Ważnym elementem baśni jest też prosta, niekiedy ironiczna stylistyka o zabarwieniu gawędziarskim”1. Bohaterom-podróżnikom zdaje się udzielać nastrój ich stworzyciela i narratora, bo nie troszczą się zbytnio o to, gdzie będą spać (trudno chyba o bardziej ewangeliczną postawę – Mt 6, 24-34).

Jeden z piękniejszych fragmentów traktujących o noclegu znajduje się w baśni pt. „Towarzysz podróży”. Opowiada ona o wędrówce Jana, który wyruszył w świat w poszukiwaniu szczęścia. Pierwszą noc przyszło mu spędzić pod gołym niebem:

Pierwszej nocy musiał się położyć na stogu siana, gdyż nie miał innego łóżka. Ale to mu się podobało. Nawet król, myślał sobie, nie ma lepiej. Całe pole ze strumykiem, stóg siana i niebieskie niebo, wszystko to było piękną sypialnią. Zielona trawa z małymi, czerwonymi i białymi kwiatkami – to był dywan; krzaki bzu i dzikich róż były bukietami kwiatów, jako umywalnia służył mu cały strumyk ze świeżą, przezroczystą wodą, a trzciny kłaniały mu się, mówiąc mu: „dobry wieczór” i „dzień dobry”. Księżyc był wspaniałą nocną lampą, zawieszoną wysoko nad błękitnym sufitem […].

To zresztą nie jedyny przykład, gdy bohater baśni Andersena nie tylko w pełni zadowala się skromnymi warunkami noclegowymi, to jeszcze je idealizuje. Podobnie zachowuje się bowiem bohater utworu „Mały Klaus i duży Klaus”, gdy przychodzi mu spędzić noc na stogu siana:

Tuż przy domu stał stóg siana, a między nim a chatą była mała szopa kryta płaską słomianą strzechą.
Będę mógł się tam położyć – […] – to przecież wspaniałe łoże.

Oczywiste jest, że baśń musi posługiwać się pewnymi skrótami. Upraszcza sytuacje. Postacie są wyraźnie nakreślone, a szczegóły, poza naprawdę ważnymi, są eliminowane. W związku z tym pewną bezceremonialnością, a nawet familiarnością charakteryzują się także podróżnicze fuzje, tzn. sytuacje, w których para wędrowców postanawia połączyć siły i wspólnie odkrywać świat. Najlepszym przykładem jest scena z baśni pt. „Towarzysz podróży”:

-Hop, hop, towarzyszu! Dokąd to wędrujesz?
-W daleki świat! – powiedział Jan. – Nie mam ani ojca, ani matki, jestem ubogim chłopcem, ale Pan Bóg mi dopomoże!
-I ja także chcę powędrować w daleki świat! – powiedział obcy człowiek. – Może wybierzemy się razem?
-Bardzo chętnie! – powiedział Jan i poszli razem.


Trudy podróży
Baśnie pozornie tylko przeznaczone były dla dzieci. Nie były też skierowane wyłącznie do dorosłych. Z rewolucyjnej psychoanalizy baśni, której dokonał i wyniki opublikował w książce pt. „Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni” (1977) Bruno Bettelheim wynika, że większość z nich niesie ważne przesłanie do „świadomego, przedświadomego i nieświadomego umysłu, niezależnie od tego, na jakim z tych trzech poziomów aktualnie funkcjonuje”2.
Dlatego w andersenowskich opisach podróży, jak i samym wplataniu jej – jako zjawiska – w  baśnie, należy dopatrywać się „ukrytego” znaczenia. Metafora jest zdecydowanie ulubioną kochanką zarówno baśni jak i samego Andersena.

Jeśli potraktujemy podróż jako alegorię życia, to nie może zabraknąć w niej trudów. Andersen także zdawał sobie z tego sprawę. Dlatego nieraz w swoich baśniach, niby mimochodem, wspominał o wysiłku, jaki musiał włożyć wędrowiec w pokonywanie napotkanych po drodze przeszkód, jak chciazby w baśni „Towarzysz podróży”:

Aby wdrapać się na sam szczyt, trzeba było forsownego marszu; Jan i jego towarzysz poszli do gospody, aby porządnie wypocząć i nabrać sił do wędrówki […].

Bardziej szczegółowy opis jednej z podróżnych niedogodności, dość zresztą oryginalnej, obecny jest w baśni pt. „Kalosze szczęścia”:

Zjadliwe muchy i komary tysiącami unosiły się nad podróżnymi, nie pomagało machanie gałązkami mirtowymi, wszyscy ludzie w powozie mieli twarze popuchnięte od ukłuć.
Biedne konie wyglądały jak padlina, tak obsiadły je całe placki much, tylko na chwilę pomagało, gdy woźnica schodził z kozła i zdrapywał owady.

Pozostałe niedogodności, jakie doskwierają w baśniowych podróżach Andersena to oczywiście zimno, głód, brak pieniędzy, konieczność maszerowania w śniegu, zmęczenie… Choć, jak można dowiedzieć się z baśni pt. „Szlafmyca starego kawalera”:

[…] cierpiał tam biedę i przeżywał ciężkie dni, a to hartuje duszę

lub

czyni ją miękką, czasem aż zbyt miękką.

Jakiejże nagrody można oczekiwać więc za te wszystkie trudy? Andersen daje na to pytanie zaskakującą, wręcz poetycką odpowiedź na kartach baśni pt. „Związek przyjaźni”:

Najhojniejsza i najbogatsza. Natura odsłania się tutaj w całej swej wielkości, […] napełnia rozkoszą oczy i myśli. Poeta może ją opiewać, malarz przedstawiać w bogatych obrazach, ale nikt z nich nie zdoła oddać owej przedziwnej woni prawdy, która przenika na zawsze serce podróżnego i zostaje z nim na wieki.


Nie zawsze ma się ochotę opuścić ciepły kącik rodzinny, gdyż wiadomo, że tam na świecie nie dostaje się codziennie skórek od sera i nie codziennie wącha się słoninkę; trzeba czasami głodować, a nawet można się narazić na pożarcie żywcem przez kota.
(baśń pt. „Zupa z kołka od kiełbasy”)


Najciekawsze środki transportu
Bardzo ciekawą kwestią są środki transportu, z jakich korzystają w podróży bohaterowie  Andersena. Raz są mniej, raz bardziej magiczne. Zazwyczaj dostosowane do sytuacji i potrzeb danego wędrowca. (Szczególną uwagę w tym zestawieniu przykuwa pozycja nr 9.)

1. renifer („Królowa śniegu”),

2. sanie („Królowa śniegu”),

3. liść na wodzie ciągnięty przez białego motylka („Calineczka”),

4. łódka z papieru („Dzielny ołowiany żołnierz”),

5. jaskółka („Calineczka”),

6. balon („Kamień mądrości”),

7. struś („Kamień mądrości”),

8. łabędzie („Dzikie łabędzie”),

9. WIATR („Rajski ogród”),

10. pies („Krzesiwo”),

11. latający kufer („Latający kufer”),

12. brzuch ryby („Dzielny ołowiany żołnierz”)


Podróż na pierwszym planie. O filozofii podróży. „Złote myśli”
Sporo miejsca w baśniach wykorzystujących motyw  podróży zajmują uwagi odnoszące się wprost do tego pojęcia. Autor nie traktuje podróży jako metafory i środka do wyrażenia prawdy o głębszej rzeczywistości, lecz jako w pełni autonomiczny aspekt życia, który także należy opisać. Duński pisarz zwykł zresztą podobno mawiać: „Podróżować to żyć”. A żyć to zmieniać się (fragment baśni pt. ‘Kamień mądrości”):

Wyruszam […] w daleki świat – […] – muszę przecież go poznać i obracać się wśród ludzi; pragnę jedynie dobra i prawdy, by móc ochraniać piękno. Wiele rzeczy zmieni się na mej drodze, skoro wezmę się do tego.

W baśni pt. „Kalosze szczęścia” Andersen opisuje m. in. przygody pewnego studenta. Jest on marzycielem i wiecznie spragnionym nowych przeżyć podróżnikiem. W jego wypowiedziach wyraźnie wybrzmiewa, że podróży używa on niejako do zaspokajania swoich pragnień i niepokojów. Czuje się niespełniony i spodziewa się, że podróżowanie wypełni pustkę, którą w życiu odczuwa. Mówi tak:

Ach, podróżować, podróżować! […] Czyż może być większe szczęście na świecie! Tak bardzo mocno tego pragnę! Podróż uciszyłaby z pewnością niepokój, który odczuwam. Chciałbym być daleko […].

W dalszym fragmencie jeszcze bardziej widoczne staje się, że Andersen postrzegał podróż – oczami studenta – jako przeżycie metafizyczne. Widział w niej potrzebę, przede wszystkim, duchową:

Tak, podróżować byłoby pięknie! – westchnął student. – Gdyby można było
podróżować bez ciała, gdyby tylko duch nasz wędrował, a ciało spoczywało.
Wszędzie, gdzie się znajdę, gniecie moje serce tęsknota.
Pragnę czegoś lepszego niż to, co w tej chwili posiada, czegoś najlepszego…
Ale czego? Gdzie tego szukać? Nie, właściwie wiem, czego chcę.
Tęsknię do ostatecznego, najszczęśliwszego celu.

Mówił niejednokrotnie o tęsknocie, która ogarnia i ciągnie do wyjazdu, do wylotu na szeroki świat (baśń „Pod wierzbą”):

To, co widział naokoło siebie, było tylko połową świata, drugą połowę czuł w sobie – i nic nie mógł na to poradzić!

Istnieją przecież setki miejsc, których wspomnienie sprawia,
że serce uderza żywiej z ochoty do podróży.

(baśń pt. „Związek przyjaźni”)

Andersen jednocześnie zdawał się podkreślać niemożność pełnego zaspokojenia prawdziwego podróżniczego apetytu. W baśni pt. „Ropucha” znajduje się fragment:

Teraz wyruszam dalej! – powiedziała mała ropucha. – Tęsknię znowu za czymś lepszym!

Pisarz wartość dostrzegał jednak już w samym oglądaniu świata i spotykaniu nowych ludzi. Wielokrotnie podkreślał, że świat bezustannie zaskakuje swoim urokiem i pięknem. Z jego słów bije często wręcz dziecięcy zachwyt. Dość przytoczyć fragment baśni pt. „Opowiadanie z diun”:

Rozkosznie było wyrwać się w świat, zobaczyć nowe strony, nowych ludzi […].

lub może jeszcze trafniej – fragment baśni pt. „Rajski ogród”:

[…] byli tak wysoko w powietrzu, że lasy, pola, rzeki i morza wyglądały jak namalowane na wielkiej kolorowej mapie.

Andersen w „Baśniach” wykazywał głębokie zrozumienie zjawiska, jakim było podróżowanie. Dostrzegał nauki, jakie można od niego uzyskać i doceniał wartość poznawczą, jaką stanowiło samo w sobie. Krytykował jednakże stanowczo niemądre podróżowanie. Subtelną, acz wyraźną krytykę podróżowania, które właściwie mija się z celem, zawarł w baśni pt. „Cudowna”. W usta jednej z bohaterek włożył następujące słowa:

Podróżowanie to żadna przyjemność – […] prawdę mówiąc to bardzo nudne.
[…] a jak to drogo kosztuje, podróże są bardzo kosztowne!
Te wszystkie galerie, które trzeba oglądać! Wciąż trzeba gdzieś biegać.
Nie można przecież inaczej, bo po powrocie do domu trzeba wszystko wiedzieć, o co zapytają. I potem dowiaduje się człowiek, że zapomniał obejrzeć to, co najpiękniejsze.

W innej baśni zauważył też bardzo trafnie, jak zwykle nie szczędząc delikatnej ironii, na jakiej zasadzie ludzie odwiedzają niektóre miejsca na świecie (w baśni pt. „Za tysiąc lat”, która prezentuje futurystyczną wizję autora dotyczącą m. in. podróżowania):

Tak, za tysiąc lat można będzie latać na skrzydłach pary przez powietrze nawet nad oceanem! Młodzi mieszkańcy Ameryki chętnie odwiedzą starą Europę.
Przyjadą tutaj zobaczyć różne pamiątki i ruiny, jak my w naszych czasach odwiedzamy resztki sławnych wspaniałości w Południowej Azji. […]
Przygotowują się do widoku Europy; najpierw widać brzegi Irlandii, ale pasażerowie śpią jeszcze; dopiero ich obudzą, gdy statek będzie nad Anglią.
Wstąpią na ląd Europy w kraju Szekspira, jak to nazywają pięknoduchy.
Inni nazywają go krajem polityków, krajem maszyn. Zatrzymają się tutaj na cały dzień!
Tak wiele czasu chcą poświęcić podróżni wielkiej Anglii i Szkocji.[…]
Do Grecji teraz – przenocować w bogatym hotelu stojącym na szczycie Olimpu,
aby powiedzieć, że się tam było […].

Andersen ironicznie i, jak zwykle, trafnie zauważył też w jednej z baśni („Kalosze szczęścia”), że podróż rzeczywiście dostarcza strawy duchowej, jednak często stanowi dopiero drugie danie:

Było niewypowiedzianie pięknie. Podróżni też tak uważali, ale żołądki ich były puste,
ciała zmęczone, i wszyscy pragnęli znaleźć dobry nocleg. Jakiż on będzie?
O wiele tęskniej oglądano się za noclegiem niż za piękną przyrodą.


Kilka myśli na zakończenie
„Baśnie” Hansa Christiana Andersena mówią więcej na temat podróży, niż można by się początkowo spodziewać. Często posługują się motywem podróży w przekazaniu jakiejś prawdy. Podróż jako metafora życia, podróż jako metafora przyjaźni i miłości, wreszcie podróż jako metafora śmierci. Podróż od początku do końca. W baśni pt. „Dzień przeprowadzki” Andersen posługuje się metaforą woźnicy omnibusa, który pomaga w przeprowadzce – z życia w zaświaty. Woźnicą jest śmierć. „Nikomu jeszcze nie udało się uniknąć tej podróży omnibusem” – stwierdza narrator.

To poważna podróż, podróż omnibusem w dniu wielkiej przeprowadzki.
Ale kiedy ona nadchodzi?


1 www.encyklopedia.pwn.pl

2 B. Bettelheim, The Uses of Enchantment. The Meaning and Importance of Fairy Tales, New York 2010, str. 14 (w wolnym tłumaczeniu: MT)



Zdjęcia:
zdjęcie nr 1: źródło: www.polityka.pl
zdjęcie nr 2: źródło: www.ossolineum.pl
zdjęcie nr 3: źródło: www.ossolineum.pl
zdjęcie nr 4: źródło: www.ossolineum.pl

Bibliografia:
Andersen Hans Christian, Baśnie, Warszawa 1956, t. I-III

Bettelheim Bruno, The Uses of Enchantment. The Meaning and Importance of Fairy Tales, New York 2010

Wullschläger Jackie, Hans Christian Andersen. The life of a story teller, Chicago 2002

Żebrowska Danuta, Poznawcze i wychowawcze wartości baśni Hansa Christiana Andersena, „Studia Gdańskie. Wizje i rzeczywistość”, 2008, nr 5, str. 141-156

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Irena
Irena
9 miesięcy temu

Baśnie, Andersen i podróże.
Ciekawy wpis i analiza baśni, które czytałam w dzieciństwie. Wtedy do podróży nie przywiązywałam wagi, teraz za nimi tęsknię.
Całe nasz życie to jedna, wielka podróż. Autobusem, samolotem, pociągiem, rowerem, pieszo, a na końcu czeka omnibus.
Interesujące to było.
Pozdrawiam 🙂

Kasja Mo
Kasja Mo
9 miesięcy temu

Analizowane pod kątem motywu drogi „Baśnie” wydają się mniej przerażające, bo muszę przyznać, że to najbardziej intrygująca jak i traumatyzująca lektura mojego dzieciństwa 🙂 Zakończenia niektórych czytałam kilkukrotnie, by przekonać się, że jest ono rzeczywiście tak dojmująco smutne, no i zawsze było.

Magda
Magda
9 miesięcy temu

Bardzo ciekawe ujęcie tematu podróży. W dzieciństwie często sięgałam po Andersena, ale nigdy nie patrzyłam na jego baśnie przez pryzmat podróży… chociaż wtedy byłam chyba na to za młoda i jeszcze nie wiedziałam, jak ważne w moim życiu te podróże będą 🙂

3
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x