Gdzie Jutro

Chwasty w butach – czyli słów kilka o roślinnych zabobonach podróżników

W kulturze ludowej przyroda od zawsze zajmowała ważne miejsce. Roślinom przypisywano właściwości nie tylko lecznicze, ale również metafizyczne. Część z nich w szczególny sposób dotyczyła podróżników.

Świat flory od zawsze fascynował i jednocześnie przerażał ludzi. Rośliny budziły w nas respekt. Mogły wprawdzie uzdrawiać, jednak równie łatwo powodowały choroby, a nawet – jak wierzyli niektórzy – sprowadzały nieszczęścia. Odpowiednio wszakże stosowane wywoływały pożądane efekty.

W powszechnej świadomości ludowej funkcjonowało wiele przekonań dotyczących roślin. Część z nich łatwo można zaklasyfikować jako zwykłe przesądy i mity. W innych zaś, jak to często bywa, tkwiło… ziarno prawdy.

Niektóre z nich, w mniej lub bardziej zniekształconej formie, dotrwały do naszych czasów. Dąb na przykład nadal kojarzy się nam z czymś dobrym i szlachetnym. Paproć natomiast wciąż w wielu kulturach uchodzi za magiczną. W tym miejscu przytoczyć możemy pierwszy z dawnych podróżniczych przesądów roślinnych: paproć zerwana w nocy miała powodować, że widzi się w ciemności1. Z pewnością była to przydatna dla wędrowców umiejętność. Jeśli zaś chodzi o wspomniane wcześniej dęby, to dym z ich liści uważany był za skuteczny przeciw mocy diabelskiej. Trudno jednoznacznie stwierdzić, która roślina stanowiła dla podróżników bardziej użyteczny gadżet.


Rośliny pod podeszwą
Rośliny wykorzystywano do wszystkiego. Do leczenia ludzi i zwierząt, do rzucania chorób i klątw, w kuchni i w ogrodzie, przeciwko czarownicom i czartom, do miłosnych eliksirów i środków na potencję, jako kosmetyki i perfumy… Pewna grupa roślin dotyczyła zaś w sposób szczególny podróżowania.

Jednym z poważniejszych zmartwień wędrowców w dawnych czasach było zmęczenie. Duża ich część podróżowała przecież na piechotę. Nogi musiały wytrzymywać wiele trudów. Z pomocą przychodziły rośliny.

Bylica pospolita (Artemisia vulgaris L.) jest rośliną, która zgodnie z nazwą, rośnie pospolicie w całej Polsce – na łąkach, wzdłuż polnych ścieżek, a nawet w przydrożnych rowach. Dawniej powszechnie wierzono w jej uzdrawiające właściwości. Korzystali z nich również podróżnicy. Przykłady stosowania bylicy przeciw podróżnemu zmęczeniu można znaleźć w kilku ważnych, polskich książkach zielarskich z XVI, XVII i XVIII wieku2.

Zaleca się w nich strudzonym obieżyświatom okładać nogi bylicą, żeby oddalić znużenie. Mogli oni również nosić ją na sobie, trzymać w ręce lub włożyć pod podeszwy butów3 – żeby nie ustać w drodze. Co ciekawe, bylica miała działać energetyzująco również na konie. Korzeń bylicy (i biedrzeńca) włożony koniowi w gębę zabezpiecza go, żeby się nie zbieżał. Dzięki bylicy może koń zrobić 12 mil bez pokarmu i zmęczenia4. Jeśli chodzi jeszcze o wsadzanie sobie roślin do butów, wierzono również, że jaskółcze ziele pod bosemi nogami w obuwiu noszone żółtą niemoc [żółtaczkę – przyp. red.] spędza5. Zaś przytulia wetknięta w trzewiki miała chronić od znużenia i odświeżać zmęczone nogi. Listeczki nieświęconego ziela – babki lancetowatej kładziono między palce w nogach, gdy bolały. W wywarze z rzepiku natomiast należało umyć zmęczone od chodu kończyny. Część włóczęgów moczyła nogi w miksturze z lebiodki pospolitej, czyli oregano.

Na drobne rany i skaleczenia przykładano suchowierzch (głowienka pospolita)6. Na kłującą kolkę – pokrzywę żegawkę7.

Wiele innych roślin podróżnicy stosowali jako antidotum przeciw zmęczeniu wędrówką. Dzięgiel leśny (Angelica sylvestris L.) na przykład, oprócz tego, że odpędzał strachy i cienie oraz sny straszliwe, pomagał podróżnym lepiej znosić zmęczenie. Także dziurawiec zabierany był w podróż, by chronić się od strachów w nocy.


Niebezpieczeństwa w podróży
Na podróżników poza diabłami i czarownicami czyhały różne, dużo bardziej trywialne niebezpieczeństwa. Mogli się na przykład zgubić. Często nie dysponowali ani mapą, ani kompasem. Żeby zapobiec takiej sytuacji, wędrowcy korzystali z wszechstronnych właściwości roślin. Czosnek w kieszeni zabezpieczał przez zbłądzeniem z właściwej drogi. Zaś kalina hordowina (Viburnum lantana) miała działać tak, iż jej gałązki – zerwane, obrane z kory, stłuczone i rozczepione służą do świecenia w lesie zamiast latarni8. Dawne postrzeganie świata flory było pełne podobnej magii i legend.

Ciekawostką spoza polskiego podwórka jest pielgrzan madagaskarski [potoczna, angielska nazwa: traveller’s tree (drzewo podróżnika), traveller’s palm (palma podróżnika) lub East-West palm (palma wschodnio-zachodnia)]. W jego łodygach często można znaleźć wodę deszczową, która spragnionym wędrowcom służyła w przeszłości jako awaryjne źródło picia. Dodatkowo charakterystyczny wachlarz pielgrzana rośnie wzdłuż linii wschód-zachód, tworząc tym samym coś na wzór prymitywnego kompasu. Podobno miała też moc spełnić życzenie podróżnika9.

Zagrożenie dla wędrowców stanowić mogły także zwierzęta, np. węże albo agresywne psy. Czasem ostry nóż nie był wystarczającym zabezpieczeniem. Na szczęście wiele roślin mogło dopomóc podróżnikom w obronie własnej. Na przykład sam zapach dyptamu kreteńskiego bestye jadowite odpędzał10. Zaś trzymany w ręku (lub też wtarty w ręce, czy zawieszony na szyi) żmijowiec zabezpieczał przed ukąszeniem węża11.

Podróżnicy wierzyli także, iż czosnek zjedzony z łupiną, również upieczony, odpędza psa wściekłego od człowieka12.

Jak wiadomo, jeszcze jedno zwierzę potrafi naprawdę uprzykrzyć wędrówkę. Chodzi oczywiście o komara. Na szczęście na ciele pomazanem sokiem [piołunu – przyp red.] komary nawet nie siadały13.

Kończąc wątek niebezpieczeństw, warto podkreślić, iż zabobonni podróżnicy musieli wyjątkowo dobrze orientować się w dziedzinie botaniki. Musieli przy tym być czujni i uważni. Zaśnięcie w cieniu niektórych roślin mogło skończyć się bowiem tragicznie14.


Konie i rośliny
Trudno mówić o dawnych podróżach w oderwaniu od koni. W pewnym uproszczeniu można powiedzieć, że pełniły rolę dzisiejszych samochodów. Należało o nie dbać. Pietruszka wzmacniała odporność konia, zaś chrzan (podany czysty lub z owsem) odpędzał od niego złośliwe demony15. Zdarzało się niekiedy, że koń stracił wzrok. Wówczas należało nakarmić go kosmaczkiem pospolitym lub zawiesić mu między oczami komonicę (inaczej: czartowe żebro)16. Zwierzę odzyskiwało wzrok. Czasami podkładano koniom na uprząż kolendrę, żeby ustrzec się od nieszczęścia w podróży.


Prowiant
Jeśli przyszło komuś wędrować wiele dni, musiał zadbać o zapasy jedzenia i picia. Najlepszym konserwantem okazywała się lawenda. Dodawano kilka kropli olejku lawendowego do rozczyny chlebowej, dzięki czemu gotowe pieczywo zabezpieczone było od pleśni i prędkiego czerstwienia. Wino zaś lawenda chroniła od skwaśnienia17. Dzięki temu podróżnik mógł cieszyć się długi czas dobrą jakością prowiantu.


Kwiatek na szczęście
Rośliny były nieodłącznymi towarzyszami podróżników. Mogły sprowadzić na nich zarówno błogosławieństwo, jak i nieszczęście. Należało obchodzić się z nimi ostrożnie. Odpowiednio stosowane w czasie wyprawy potrafiły zdziałać prawdziwe cuda. Część zastosowań miała z pewnością potwierdzenie w rzeczywistości. Innym przekonaniom odnośnie roślin bliżej było raczej do zabobonów, niż podróżniczych lifehacków.

A czy Wy znacie jakieś podróżnicze zabobony związane z roślinami? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach.


1 O. Kolberg, Lud: jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce, seria 17, Lubelskie, cz. 2, Kraków 1884, s. 153.

2 Marcin z Urzędowa, Herbarz Polski, To iest O Przyrodzeniv Zioł Y Drzew Rozmaitych, Y Innych Rzeczy Do Lekarztw Należących, Księgi Dwoie, Kraków 1595; Syreński S., Zielnik Herbarzem z ięzyka Łacinskiego zowią To iest Opisanie własne imion, kształtu, przyrodzenia, skutkow, y mocy Zioł wszelakich Drzew Krzewin y korzenia ich, Kwiatu, Owocow, Sokow Miasg, Zywic y korzenia do potraw zaprawowania Takze Trunkow, Syropow, Wodek Lekiwarzow, Konfektow […], Kraków 1613; Kluk K., Dykcyonarz roślinny […], t. I-III, Warszawa 1786-1788.

3 W Niemczech przypisywano bylicy własność oddalania znużenia, gdy ją uszczknięto pod pewnymi warunkami i w pewnych okolicznościach włożono do trzewika (Gustawicz Bronisław, Podania, przesądy, gadki i nazwy ludowe w dziedzinie przyrody. Cz. 2, Rośliny, Kraków 1882, s. 27).

4 J. Rostafiński, Zielnik czarodziejski to jest Zbiór przesądów o roślinach, Kraków 1893, s. 11.

5 J. Rostafiński, Zielnik czarodziejski…, Kraków 1893, s. 78.

6 B. Gustawicz, Podania, przesądy, gadki i nazwy ludowe w dziedzinie przyrody…, Kraków 1882, s. 110.

7 B. Gustawicz, Podania, przesądy, gadki i nazwy ludowe w dziedzinie przyrody…, Kraków 1882, s. 104.

8 B. Gustawicz, Podania, przesądy, gadki i nazwy ludowe w dziedzinie przyrody…, Kraków 1882, s. 105.

9 Ravenala madagascariensis, [w:] Floridata, floridata.com

10 J. Rostafiński, Zielnik czarodziejski…, Kraków 1893, s. 18.

11 J. Rostafiński, Zielnik czarodziejski…, Kraków 1893, s. 81.

12 B. Gustawicz, Podania, przesądy, gadki i nazwy ludowe w dziedzinie przyrody…, Kraków 1882, s. 104.

13 J. Rostafiński, Zielnik czarodziejski…, Kraków 1893, s. 55.

14 J. Rostafiński, Zielnik czarodziejski…, Kraków 1893, s. 51.

15 B. Gustawicz, Podania, przesądy, gadki i nazwy ludowe w dziedzinie przyrody…, Kraków 1882, s. 74.

16 J. Rostafiński, Zielnik czarodziejski…, Kraków 1893, s. 34.

17 J. Rostafiński, Zielnik czarodziejski…, Kraków 1893, s. 39.


Zdjęcia:
1. zdjęcie by Nenad Stojkovic, flickr.com

2. zdjęcie by Ken Cook, flickr.com

3. zdjęcie by Kerttu, flickr.com

4. zdjęcie by FrBeBos, flickr.com

5. zdjęcie by Kjokkenutstyr Net, flickr.com

6. zdjęcie by :murb:, flickr.com

7. zdjęcie by The_Gut, flickr.com


Bibliografia:
Fischer Adam, Drzewa w wierzeniach i obrzędach ludu polskiego, Lwów 1938

Gustawicz Bronisław, Podania, przesądy, gadki i nazwy ludowe w dziedzinie przyrody. Cz. 2, Rośliny, Kraków 1882

Kolberg Oskar, Lud: jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce, seria 17, Lubelskie, cz. 2, Kraków 1884

Kujawska Monika, Łuczaj Łukasz, Sosnowska Joanna, Klepacki Piotr, Rośliny w wierzeniach i zwyczajach ludowych. Słownik Adama Fischera, Wrocław 2016

Rostafiński Józef, Zielnik czarodziejski to jest Zbiór przesądów o roślinach, Kraków 1893

Waniakowa Jadwiga, Polskie gwarowe nazwy dziko rosnących roślin zielnych na tle słowiańskim, Kraków 2012


Polecamy nasz tekst pt. Podróżnicze przesądy zwierzęce

5 9 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x