Gdzie Jutro

Dźwięk pustynnej rebelii czyli o bluesie Tuaregów

Gdy na początku lat 60 ostatni Francuzi wyruszali z powrotem do swojej ojczyzny, pustynni wędrowcy mieli nadzieję, że będzie im dane żyć jak ich przodkowie. Tak się jednak nie stało. Nowości przyniesione wraz z kolonizatorami trwale zadomowiły się nawet tu, na królowej pustkowi – Saharze. Tuaregowie to twardy lud. Tak jak ujarzmili swoją niegościnną krainę, tak też podporządkowali sobie nowoczesność. W ten sposób powstał pustynny blues.

W naszych europejskich głowach, gdy słyszymy słowa: Bliski Wschód, nasuwają się nam już pewne wyobrażenia. Formują się one poprzez informacje dochodzące z syryjskich miast, mroźnych przełęczy Hindukuszu czy najbogatszych pereł Zatoki Perskiej. Czasem jednak nasza ciekawość może zaprowadzić nas w miejsca tak zgoła inne i fascynujące, że w przeciągu minut potrafią zaburzyć bliskowschodni obraz. Jednym z takich miejsc jest Sahel – kraina rozpościerająca się na w południowej części Sahary, którą zamieszkują Tuaregowie.

Jedna z pustynnych legend opowiada o Arabach, którzy niosąc swoją nową wiarę we wszystkie zakątki świata wkroczyli na niegościnną pustynię. Widząc bezkres pustkowia uznali, że nawet ich silny bóg ma problem z ogarnięciem go swoją mocą. Jej mieszkańców nazywano więc „tuareg”, co znaczy tyle co opuszczony [przez boga]. Do dzisiaj z resztą Tuaregowie odstają mocno od swoich współwyznawców mieszkających w bardziej gościnnym klimacie. Oni sami wolą określać się jako Tamashek, Kel Tamashek albo Imouharen. Nie raz już dali się poznać jako niestrudzeni wojownicy pustyni. Od tysięcy lat pełnili kluczową rolę w handlu śród-afrykańskim. Ich karawany łączyły ze sobą bogate miasta znad Morza Śródziemnego oraz cywilizacje środkowej Afryki, czy nawet dalekiego południa.

Choć islam przybył na ich ziemie już w VII wieku, to pustynna izolacja pozwoliła im zachować część prastarych zwyczajów. Najbardziej wyróżnia się ich matriarchalny system społeczny, w którym to kobiety decydują o najważniejszych sprawach klanu. Nie w smak im burkiabaje, ograniczają się więc tylko do chusty na włosach której i tak, z uwagi na palące słońce, by używały. Dla mężczyzn natomiast, całkowite zakrywanie twarzy jest symbolem godności i honoru, a okazywanie uczuć postrzegane jako słabość. Istnieje również przesąd, że wszystkie złe moce, które nocą kryją się poza światłem ogniska, potrafią dostać się do serca przez usta. Stąd więc na Sahelu wciąż częstym widokiem są mężczyźni z dumą noszący swój litham. Świat jednak, nawet w miejscu opuszczonym przez Boga, ulega ciągłym zmianom. Te jednak przyspieszyły, gdy but francuskiego żołnierza pierwszy raz dotknął saharyjskiej ziemi.

1. Dwie tuareskie kobiety najprawdopodobniej z klasy imushagh (szlachta)

Francuzi rozpoczęli podbój Sahary w 2 poł. XIX wieku. Zadanie podporządkowania sobie wszelkich ludów pustyni, przywykłych do wolności, nie należało do prostych. Francuscy żołnierze umierali więc od tuareskich mieczy, gorąca i chorób, ale mimo to udało im się dokonać czegoś, czego jeszcze nikt nie zrobił. Ujarzmili Saharę. Tak przynajmniej im się wydawało. Po okresie wojen w regionie zapanował względny spokój. Francuzi uszanowali niezależność Tuaregów, ograniczając się raczej do kontaktów z wodzami klanów (ci natomiast nie buntowali się zbyt często). Mijały lata, następnie dziesięciolecia a kolonialne imperium Francji powoli chyliło się ku upadkowi. W końcu w latach 1959-60 zawarto układy na mocy których wiele afrykańskich państw wyzwoliło się spod władzy Paryża. Rok 1960 w wielu gazetach okrzyknięto rokiem wolności. Dla Tuaregów był to jednak dopiero początek. Ich ziemie, po których wędrowali od tysięcy lat podzielono między Mali, Niger, Algierię, Libię i Burkina Faso. W każdym ze wspomnianych krajów Tuaregowie stanowili mniejszość. Ponadto nowe władze nie potrafiły zrozumieć ich nomadycznego stylu życia, kultury i tradycji, postrzeganych jako prymitywne i zacofane. Ludy pustyni należało więc „ucywilizować”, nawet jeżeli miałoby się to odbyć siłą.

Pierwsza rebelia, wymierzona w rządy Mali i Nigru, wybuchła już w 1962 r. Alfellaga, bo tak ją nazywano, skończyła się dla Tuaregów katastrofą. Palono całe wioski, zabijano nie tylko wojowników, ale i bezbronnych. Ponadto wybijano stada wielbłądów. Dla ludzi mieszkających na Saharze posiadanie tych zwierząt jest warunkiem życia. Na domiar złego, niedługo po przegranym powstaniu, w Tuaregów uderzyła ogromna susza, potem kolejna i następna. Wojska Mali i Nigru prewencyjnie uniemożliwiły poruszanie się po terenie dawnego konfliktu, w tym transportom pomocy humanitarnej. Mieszkańcy pustyni umierali. Jeden z dziennikarzy określił poczynania wspomnianych zwycięskich rządów mianem ludobójstwa rękoma suszy. Cała ta wojna, klęski żywiołowe, represje i głód zmusiły niezliczoną ilość młodych ludzi do opuszczenia swojej ojczyzny.

Wielu Tuaregów wyruszyło na poszukiwanie lepszego życia. Trafili oni głównie na północ, do miast Algierii i Libii, gdzie życie biegło zupełnie innym torem. Pierwsi emigranci przeżyli niemały szok kulturowy. Oto nagle musieli wejść w świat w którym czas przelicza się na pieniądze, a dóbr nie produkuje się samemu, tylko kupuje na bazarach. Matriarchat musiał nagle ustąpić miejsca patriarchatowi. Kobiety zakryły swe twarze, a mężczyźni zdjęli lithamy, wszystko po to by wmieszać się w tłum, który nie przyjął wędrowców z otwartymi ramionami. Inna część Tuaregów trafiła pod skrzydła libijskiego przywódcy – Mu’ammara al-Kaddafiego, który chciał wykorzystać ich rozgoryczenie do wzmocnienia swojej pozycji w regionie. Emigrantów zaczęto nazywać ichumar od francuskiego chomeur (niezatrudniony). Odcięci od sowich korzeni i kultury, zdani na pastwę losu w betonowych miastach, powoli usychali.

2. Ibrahim Ag Alhabib dzisiaj

Pewnego dnia w Tamanrasset, w południowej Algierii pojawił się młody Tuareg imieniem Ibrahim Ag Alhabib. Przybył do miasta szukając pracy, dzięki której będzie mógł wyżywić rodzinę. Ibrahim od zawsze uwielbiał muzykę, pozwalała mu ona wyrazić siebie. Kiedy życie ichumar wydawało się zbyt ciężkie wychodził na pustynię i grał na flecie. Ten instrument wśród Tuaregów jest symbolem smutku i zmartwień. Któregoś dnia wracając z pracy, Ibrahim natknął się na Araba grającego na gitarze. Młody chłopak widział ten instrument wyłącznie w zachodnich filmach, które udało mu się czasem oglądnąć. Jego dźwięk wydał mu się tak fascynujący, że zapragnął mieć gitarę dla siebie. Arab widząc postawę Ibrahima nie dał namawiać się długo i sprzedał instrument młodzieńcowi.

Tuareg od razu zabrał się do nauki gry. Nie były to czasy tutoriali na YouTubie, więc starał się grać to, co już znał. Były to więc melodie pochodzące z jego rodzinnych stron, może trochę malijskiego bluesa czy nawet zachodni rock’n’roll, zasłyszany w jednym z obozów wojskowych. Niedługo potem dołączyli do niego przyjaciele. Młodzi Tuaregowie wychodzili razem poza miasto i śpiewali o tym co jest dla nich najważniejsze; o zmartwieniach, o domu oraz rodzinie, o utracie tożsamości i ciężkim życiu ichumar. Wychodzenie i gra na pustyni stała się dla nich tradycją, mówili o sobie: „Jesteśmy Kel Tinariwen” – „ludźmi pustkowi”. Do tego stwierdzenia nawiązuje nazwa ich zespołu – Tinariwen. To był 1981 rok, narodził się nowy gatunek muzyczny – Teshumara.

Teshumara nie jest bluesem, jak zostało to przedstawione na początku artykułu. Choć ma z nim bardzo dużo wspólnego, to raczej osobny gatunek. Jej korzeni można szukać zarówno w ludowych pieśniach Tuaregów granych głównie przez kobiety (kiedyś tylko one mogły zajmować się wysoką sztuką mówioną), jak i (prawdopodobnie) utworach afrykańskich bluesmanów, takich jak np. Ali Farka Toure. Teksty pieśni nawiązują do konceptu assouf. Trudno jest to słowo przetłumaczyć na język polski. Opisuje ono stan głębokiej melancholii, smutku i tęsknoty, czyli wszystko to, co czuli ishumar żyjąc poza swoimi ziemiami, bez korzeni. To także określenie na pewien rodzaj transu, w który możesz się wprowadzić tuareską muzyką. „Assouf jest ciemnością, która roztacza się wokół bezpiecznego ogniska, w chłodną pustynną noc” (Liner notes z albumu Aman Iman zespołu Tinariwen).

Ténéré tàqqàl
Eghàrghàr wa n-fissar
Dàgh iknasàn elwan
Azzadàn dàgh-s alimmoz

Awwànàn ichinkad
Adagh Ibas tidwin igdad iskak
Aherahàghnàt timizzagh
Tiwàr tekenzart idim n-àlyad

A-wa àzzàman àssoheen
Dàgh idja amsistagh
Azzaràn wi àssohàtnen
Idjmadàn inibdan

Ammun dàgh-nàgh meddàn
Tàssiknàs tayitte n-nibrar
Tigla tisrawt fàlanàgh
Istàqqàt anmàghdar
Co się działo w Ténéré
Stało się wyżyną cierni
Gdzie walczą ze sobą słonie 
Miażdżąc kruchą trawę pod stopami.

Gazele schroniły się w wysokich górach
Ptaki już nie wrócą nocą do swych gniazd
Wszystkie obozowiska zniknęły

Ujrzysz gorycz na twarzach niewinnych 
W tych trudnych i okrutnych czasach,
W których przepadła jedność.

Najsilniejszy narzuca swą wolę 
Porzucając słabszych 
Wielu poległo w imię niepewnych idei
A radość nas opuściła
Zmęczona tą całą obłudą

Utwory Tinariwen i problemy, jakie w nich poruszali, szybko znalazły odbiorców pośród innych ichumar. Teksty muzyków przypominały im o domu i o tym kim naprawdę są – Tuaregami. Teshumara powoli stawała się nośnikiem kultury ludzi pustyni, filozofii ich życia, zwyczajów, motywowała ich do walki o utraconą ojczyznę. Powstanie nowego gatunku muzycznego zgrało się w czasie z rosnącym napięciem. Piaski pustyni zaczęły cichutko szeptać wieść o nowym powstaniu. Pokątnie, tak by nikt nie widział, po pustkowiach zaczęły wędrować nagrania z utworami Tinariwen oraz innych zespołów. Za posiadanie choćby kasety, złapanemu w Mali i Nigrze groziło więzienie, czy nawet śmierć.

Tanekra (tuareski front niepodległościowy) zaczęła zrzeszać w swoich szeregach coraz więcej zainteresowanych. Nie miało znaczenia jaką masz wizję polityczną przyszłego państwa. Liczyło się tylko hasło „jedno państwo, jeden cel, jeden naród”. Tuaregowie wiedzieli, że tylko razem uda im się zwyciężyć. Szykowali się też do zemsty za te wszystkie lata upokorzeń, śmierci najbliższych i wygnania.

Rebelia wybuchła 28 czerwca 1990 roku. Zaczęła się od opanowania malijskiego posterunku oraz ataku na konwój humanitarny World Vision. Trzeba wspomnieć, że pracownikom humanitarnym nic się nie stało i po niedługim czasie wypuszczono ich na wolność. Siły Tuaregów odniosły kilka zwycięstw, zajmując stopniowo terytoria północnego Mali i Nigru, czyli krainy znanej przez nich jako Azawat – ich ojczyzna. Pół roku później podpisany został traktat pokojowy z Mali, jednakże w marcu 1991 r. prezydent tego kraju został obalony. Pośród Tuaregów coraz częściej dochodziło do podziałów. Jedni chcieli walczyć dalej, dopóki rządy są osłabione, inni natomiast pragnęli pokoju. W różnych regionach walki trwały więc dalej. Rok 1994 był szczytem rozbicia pośród walczących. Rebelia zakończyła się w 1996 roku wraz z symbolicznym wrzuceniem przez Tuaregów do ognia ok. trzech tysięcy karabinów na ulicach Bamako. Trudno jest jednoznacznie ocenić czy powstanie było udane. Ludzie pustyni nie otrzymali upragnionej wolności, niepodległe państwo nie powstało. Wywalczyli sobie jednak większą autonomię i dostęp do nauki. Otworzyły się dla nich nowe ścieżki rozwoju, nie takie jednak jakie sobie do końca wymarzyli. Pośród Tuaregów zmienia się jednak chwilowo podejście. Sam Ibrahim przyzna z czasem, że rebelia lat 90-tych oczyściła go z długu zemsty wobec Malijczyków (jego ojciec został zabity w 1963 r.).

Od 1996 r. Tishoumaren zaczyna stopniowo ewoluować. Z pieśni śpiewanych przy ogniskach wyrusza na podbój świata. Tinariwen częściej wyrusza do Europy i Ameryki. Śpiewając utwory z czasów wygnania i rebelii próbuje zwrócić uwagę świata na problemy jego pustynnego narodu. Gatunek staje się także nośnikiem pamięci i kultury Tuaregów. Zwłaszcza ich języka, gdyż wraz z otwarciem na świat przybyło nowych problemów, Tuaregowie coraz częściej emigrują ze swojego kraju w poszukiwaniu lepszego życia w Europie. Przez to częściej zamiast tamaszkiem wolą posługiwać się francuskim czy arabskim.

Trudno jest jednoznacznie określić, w jaką stronę zmierza dziś Tishoumaren. Na twórczości Tinariwen wyrosły już nowe pokolenia i to one piszą dziś historię gatunku. Każdy z najnowszych twórców przedstawia swoją interpretację tuareskiego bluesa, nierzadko przyprószoną o wpływy muzyczne z regionu, w którym mieszka. Pośród ich twórczości możemy odnaleźć hipnotyczne, lekko rockowe brzmienie Omara „Bombiniego” Moctara oparte o niesamowite gitarowe solówki, smutne i psychodeliczne kawałki zespołu Tamikrest, w których widać duże wpływy amerykańskie, czy mieszankę muzyki popularnej z klasycznym Tishoumaren w utworach Terakaftu. W zupełnie inną stronę poszedł zespół Imharan. Jego członkowie są Tuaregami, którzy wychowali się na ulicach miast. W ich muzyce dziedzictwo Tinariwen jest wyczuwalne, ale na główny plan wychodzi bardziej industrialne brzmienie. Jeszcze inną wersję Tishoumaren można znaleźć w twórczości Les filles de Illighadad. Jest to jedyny zespół składający się z kobiet, jaki udało mi się znaleźć. Dziewczyny bardzo dużą inspirację czerpią z ludowej muzyki północnego Nigru. Główny rytm ich utworów wyznacza bęben tende.

Tishoumaren jest stosunkowo młodym gatunkiem muzycznym, za którym stoi kilkutysięczna, bogata i wyjątkowa kultura ludzi pustyni. Dla Tuaregów jest cząstką ich domu, który noszą na wygnaniu, która nie pozwala im się rozpłynąć w potężnych miastach Bliskiego Wschodu i Europy. Jeszcze raptem 30 lat temu, Tuaregowie tworzyli muzykę z myślą o rodakach. Dziś ich twórczość stała się narzędziem walki o niepodległość. Grając na scenach największych zachodnich metropolii, chcą zwrócić naszą uwagę na niesprawiedliwość dziejącą się w ich ukochanej ojczyźnie. Jeżeli skusi cię ich muzyka i zastanawiasz się co szepcą piaski Sahary, nie wahaj się zgłębić tematu, wysłuchać i pomóc.



Zdjęcia:
1. Frans Lemmens/Corbis; www.dailymail.co.uk

2. www.discogs.com

Bibliografia:
tinariwen.com

A. Tsioulcas, Tinariwen: From Guns to Guitars

B. J. Koschak, Tishoumaren: The Desert Blues of the Tuareg Nomads

E. Schmidt, The Guitar and the Revolution of the Tuareg Culture, University of Honors in Music, 2009

US Department of State Bureau of Diplomatic Security, Significant Incidents of Political Violence Against Americans 1990, Department od State Publications, Washington 1991

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Michał Krupka
Michał Krupka
1 rok temu

Dla współ-zainspirowanych udostępniam playlistę spotify z muzyką wymienionych w artykule wykonawców.
https://open.spotify.com/playlist/1ewfE0HIbnGv1F7YcrSzg3?si=PtWOxIU6SH2X0gRsV_Vi6A

Igor
Igor
1 rok temu

Świetny, wyczerpujący artykuł. Lubię odkrywać nowa muzykę, a jak mam do tego jeszcze background historyczno-społeczny to już poezja 😉

2
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x