Gdzie Jutro

Bus nie przyjechał, bo kierowca oglądał mecz, czyli „Nie zdążę” Olgi Gitkiewicz


Czy próbowaliście kiedyś dojechać z małej wsi do większego, pobliskiego miasta na konkretną godzinę? Ja musiałam to robić wiele razy. Najpierw parę kilometrów rowerem, potem czekanie na pociąg, bez żadnej informacji czy będzie punktualnie czy nie. Jeśli już udało się wsiąść, to potem jeszcze kolejne kilka kilometrów pieszo od stacji PKP do szkoły. A co jak zmienią rozkład i nagle okaże się że jedyny poranny pociąg jest o 6:18? Albo popołudniowe powrotne to wybór między 13 albo 18?

Olga Gitkiewicz pochyla się nad tematem wykluczenia komunikacyjnego w Polsce. Okazuje się, że to temat-rzeka. Autorka zebrała mnóstwo danych statystycznych, zrobiła niesamowity research, który przedstawia skalę problemu. Wynika z tego, że transport publiczny jest systematycznie w Polsce niszczony, przedstawiany jako nieopłacalny i przestarzały. Propaganda samochodowa doprowadza do tego, że osoby starsze, chore czy po prostu nieposiadające auta, są zdane na łaskę sąsiadów, rodziny lub siłę własnych mięśni.

Dodajmy do tego rozdrobnienie instytucjonalne w PKP – mamy Koleje Mazowieckie, Śląskie, PKP Cargo, Intercity… Współpraca tych wszystkich spółek to zadanie praktycznie niewykonalne. Opłaca się tylko likwidowanie połączeń kolejowych, zaniedbywanie torowisk i odcinanie kolejnych miejscowości od transportu publicznego. Nie lepiej sprawa wygląda w PKS. Autobusy są przestarzałe, przystanki nie istnieją. Zastępują je prywatne firmy, które przewożą ludzi busami. A tam – brak miejsc, tłok, kierowcy nieprzestrzegający przepisów, omijający przystanki, rozkłady zmieniane co tydzień, coraz droższy koszt przejazdu. Patologie mnożą się i mnożą.

Gitkiewicz rozmawia też z ludźmi, którzy naprawdę chcą ten nasz publiczny transport naprawić. Często odbijają się od ściany, ale zdarzają się też drobne zwycięstwa. Bez wątpienia jest to mniejszy kawałek tej książki, ale daje on minimalną nadzieję na zmianę tej katastrofalnej sytuacji.

Jest to książka bogata w fakty, pełna ciekawych wywiadów, anegdot. Doskonała zarówno dla tych, którzy całe życie spędzili w wielkim mieście z rozwiniętą komunikacją miejską, jak i dla tych, którzy tak jak ja, musieli wpisać spotkania towarzyskie w rozkład jazdy pociągów. Tym pierwszym pokaże szerszą perspektywę, może zmieni punkt widzenia? Tym drugim pozwoli poczytać o historiach jakby żywcem wyjętych z ich życia.

Chciałabym, żeby ta książka przyczyniła się do zmian w transporcie publicznym w Polsce. Boję się jednak, ze zabrnęliśmy już zbyt daleko w destrukcję, żeby udało się z niej uciec.



Zdjęcia:
1. www.transport-publiczny.pl

2. www.unsplash.com, @oliverneedham

5 4 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x