Gdzie Jutro

Owady rządzą światem – wywiad z entomologiem

Mateusz Sowiński jest entomologiem, autorem bloga Świat Makro,
publicystą działu Nauka Gazety Wyborczej

Skąd bierze się pasja do owadów? Jak zaczęła się u Ciebie?
Zrodziła się  u mnie dość wcześnie, bo już w przedszkolu. Kiedy inne dzieciaki siedziały wytrwale w piaskownicy, ja zawsze chodziłem do małego zagajnika, gdzie – jak na zagajnik przystało – gromadziły się różne ciekawe owady. Lubiłem je podpatrywać. Najczęściej obserwowałem pluskwiaka z gatunku kowal bezskrzydły. Od tego właśnie się zaczęło – od  zaciekawienia. A potem… kupiłem pierwszą książkę, potem kolejną. I wkręciłem się w temat.

Dla mnie fascynujące jest, że ilekroć trochę dłużej przyglądam się trawie, okazuje się, że owadów jest mnóstwo. Właściwie wszystko tam się rusza. Normalnie się tego nie dostrzega. Tymczasem prawie wszędzie przemyka jakiś owad.
Mam dokładnie tak samo, gdy ruszam w teren. Na pierwszy rzut oka nic się nie dzieje: jakaś trawa, jakieś drzewa – nic ciekawego. Ale gdy człowiek już się trochę przypatrzy, gdy przykucnie i zacznie szperać w trawie, zawsze wypatrzy coś naprawdę ciekawego.

Kowal bezskrzydły – jeden z pierwszych owadów, od których zaczęła się Mateusza przygoda z nimi.

Jak przygotować się do obserwowania owadów?
Podstawą jest wiedza. Zacząłbym od teorii. Żeby ruszyć na poszukiwanie owadów, trzeba najpierw wiedzieć – jakich owadów. Trzeba ustalić, które gatunki występują o danej porze roku, jaki teren zamieszkują. Warto sięgnąć do książek. Można też skontaktować się z entomologiem, który poradzi jak i gdzie szukać. Dobrze jest zdecydować się, czy interesuje nas konkretny gatunek owada, czy idziemy „w ciemno” i będziemy obserwować to, co akurat się trafi.
Niestety jest to trudne, zwłaszcza jeżeli szukamy konkretnego gatunku. Musimy go bardzo dobrze poznać, poznać jego zwyczaje, dowiedzieć się na przykład, jaka jest jego roślina żywicielska, jaki lubi typ środowiska. Bez tego nie ma szans na sensowne poszukiwania. A i tak wcale nie ma gwarancji, że nasz owad się pokaże. Już kilka razy w życiu miałem tak, że zasadzałem się na jakiś gatunek, wiedziałem, gdzie go szukać, wiedziałem, czym się żywi, wiedziałem, jakie ma upodobania… Poszedłem w las, szukałem go godzinami i niestety nic to nie dało. A z kolei bywało też tak, że wybrałem się po prostu na spacer i przez przypadek natrafiłem na ten konkretny rzadki gatunek, który bezskutecznie próbowałem sfotografować od lat.

Czym fotografujesz?
Używam aparatu kompaktowego, do którego przymocowałem konwerter makrofotograficzny (specjalną soczewkę, która działa trochę jak lupa, dzięki niej można fotografować małe obiekty). Do tego własnoręcznie zrobiony dyfuzor, czyli specjalna osłonka na lampę błyskową, która rozprasza światło, żeby na zdjęciu nie było szpetnych cieni.

Przestrojnik trawnik – jedno z pierwszych zdjęć, jakie kiedykolwiek zrobił Mateusz.

Czy owady są w jakiś sposób podobne do ludzi?
Najbardziej ludzkie zachowania można znaleźć u owadów społecznych, np. u mrówek albo u pszczół. Tworzą „społeczeństwa”, które przypominają trochę nasze – ludzkie. Występuje tam hierarchia, podział na kasty, są konkretne osobniki, zajmujące się np. budową gniazda, zdobywaniem pożywienia, czyli tzw. robotnice. Są też wykwalifikowani żołnierze, czyli osobniki, które bronią gniazda przed intruzami. No i są władcy…

Z tego, co wiem mrówki mają nawet niewolników.
To prawda. U niektórych gatunków się to zdarza. Są np. takie mrówki – amazonki, które napadają na inne mrówki, porywają im poczwarki i potem wychowują je na swoich niewolników/pomagierów. Chodzi o to, żeby „odwalały” za nie całą robotę, np. będą je karmić, bo amazonki nie są w stanie samodzielnie się żywić (ich aparat gębowy nie jest do tego przystosowany i muszą wykorzystywać mniejsze mrówki, które po prostu będą im wkładać pożywienie do „buzi”).


Owady rządzą światem. Są filarem, na którym wszystko się opiera. Jeżeli owadów zabraknie, ekosystem runie na łeb na szyję. W naszym świecie owady nie mają sobie równych.


Skoro jesteśmy przy jedzeniu… Zdaje się, że żyjemy w jednym z nielicznych regionów świata (Europa), w którym nie je się owadów…
…jeszcze się nie je. To jest kwestia czasu. Prędzej czy później to do nas przyjdzie. Czasy są takie, że mięso będzie coraz droższe i coraz mniej opłacalna będzie jego produkcja. Owady są małe, mało wymagające, dużo łatwiejsze w utrzymaniu. To jest przyszłość. „Stety” czy niestety.

Z drugiej strony niektórzy naukowcy alarmują, że owady są zagrożone.
Rzeczywiście niektórzy naukowcy alarmują, że liczebność wielu owadów spada. Szczególnie niepokojące okazały się niemieckie badania, wg których dzieje się to m. in. w tamtejszych rezerwatach – czyli w miejscach, gdzie teoretycznie wszystko powinno być jak należy. Ów fakt może martwić, ponieważ owady mają dla nas ogromnie pozytywne znaczenie (m. in. zapylają kwiaty, są pożywieniem dla innych zwierząt). Jeżeli znikną albo drastycznie spadnie ich liczebność, możemy mieć spore problemy.

Pośnieżek – owad, którego można spotkać zimą na śniegu.

Podobno obecnie na świecie żyje ponad 5 milionów gatunków owadów, czy to prawda?
Naukowcy się spierają, ile to jest dokładnie. Jedni mówią, że jest ich ponad milion. Inni, że 5 milionów. Jeszcze inni szacują, że może być ich nawet 30 milionów lub jeszcze więcej. Na razie pewne jest, że odkryto ponad milion gatunków.

Jak w Polsce wykorzystuje się owady? Jak człowiek z nimi współpracuje?
Niestety nastały takie czasy, że owady powoli odkładane są na półkę. Wszystko robi się dużo bardziej nowocześnie.

To znaczy, że technologia wypiera owady?
Można tak powiedzieć. Kiedyś owady wykorzystywano na przykład do produkcji barwników. A teraz wszystko jest sztuczne. Mieliśmy w Polsce kiedyś na przykład takiego owada, który się nazywa czerwiec polski. To jest pluskwiak. Wykorzystywano substancję, którą wytwarza – do produkcji czerwonego barwnika – czyli koszenili. Niestety w ostatnim czasie ów gatunek stał się bardzo rzadki, właściwie jest na granicy wymarcia. Sporym sukcesem byłoby znalezienie go dzisiaj gdzieś w Polsce.

Czy jakieś owady żyjące w naszym kraju są niebezpieczne?
Polska to nie jest Ameryka Południowa. Tutaj nie ma owadów, które byłyby zabójcze; groźne dla życia czy jakoś poważnie dla zdrowia. Są owady, które potrafią boleśnie ukąsić, jeśli się je do tego zmusi, np. złapie się w palce i zacznie tarmosić. Wtedy jakiś pluskwiak czy chrząszcz z rodziny biegaczowatych może boleśnie uszczypnąć; będzie się bronił. Na szczęście nie mamy owadów, które poważnie by nam zagrażały.

Pióronóg zwykły – ważki to jedne z najlepiej widzących owadów.

A teraz pytanie, które zadaję sobie od lat: Czemu Pan Bóg stworzył komary?
Miał w tym swój konkretny cel. Możesz wierzyć lub nie, ale komary są nam bardziej potrzebne, niż się to wszystkim wydaje.

Bardzo ciekawe. Brzmi to jak potencjalny tytuł naszego wywiadu. Dlaczego?
Komary, oprócz tego, że nas kłują, żywią się również nektarem kwiatów. I nie chodzi tylko o samce, ale na pewnym etapie życia robią to również samice. Dzięki temu uczestniczą w zapylaniu kwiatów. I często zapylają takie kwiaty, których nie zapylają inne owady. Komary są aktywne także w nocy, czyli wtedy kiedy np. pszczoły idą spać. Po zachodzie słońca wkraczają do akcji. To raz. A dwa: komary są też pożywieniem dla innych zwierząt, zwłaszcza ich larwy, które są zjadane przez płazy (też zagrożone niestety wyginięciem). Dzięki temu, że jest dużo komarów, mają one co jeść i jest szansa, że sobie poradzą.

Trzyszcz piaskowy – jeden z najszybszych owadów w Polsce, może biegać z prędkością dochodzącą do 2 km/h.

Najpiękniejszy robaczek, jakiego widziałeś? (A właśnie, czy ja nie popełniam jakiegoś faux-pas, gdy w rozmowie z entomologiem używam słowa „robak” zamiast „owad”?)
Może osobiście nie jestem wielkim fanem tego określenia, ale wiem też, że nawet niektórzy entomolodzy używają tego określenia. Dla mnie piękny jest chrząszcz rohatyniec herkules. Czyli jeden z największych owadów na świecie. Może dorastać prawie do 20 cm. Ma naprawdę ogromny piękny róg, który wyrasta mu z przodu – z tzw. przedplecza. U dołu ma też drugi dodatkowy róg. I to wygląda jak takie szczypce. Coś wyjątkowego. Na świecie chrząszcze rohatyńce są bardzo popularne, zwłaszcza w tropikach. W Polsce jest tylko jeden taki gatunek. Dorasta do 4 cm długości i ma charakterystyczny mały róg na głowie, przez co wygląda jak taki miniaturowy nosorożec (stąd nazwa rohatyniec nosorożec). Nie jest może tak urodziwy jak zagraniczny pobratymiec, ale ma swój urok.

Kolejne pytanie z kategorii „naj”. Najniebezpieczniejszy?
Tutaj musimy zadać sobie pytanie, czy mówimy tylko o owadach, czy przesuniemy granicę, i wspomnimy ogólnie o stawonogach. Bo mógłbym tu wspomnieć o pająkach i skorpionach, tylko to już oczywiście nie są owady.

Przesuńmy granicę.
Jeżeli chodzi o pająki, to jest kilka gatunków, które wsławiły się niezbyt pozytywnie. Chodzi o ich jadowitość. Choć wiadomo, że żaden pająk nigdy nie zaatakuje bez powodu. Jednym z przykładów może być atrax (łac. Atrax robustus) – czyli pająk żyjący w Australii. Jakoś tak się feralnie złożyło, że na terytorium życia tego pająka wybudowano największe miasto w Australii – czyli Sydney. On zamieszkuje właśnie tę okolicę. Często się zdarza, że przez przypadek wpada do domów. I czasem dochodzi do nieszczęścia. Tutaj ciekawostka: w przeciwieństwie do innych pająków, samiec tego pająka jest bardziej jadowity niż samica. I to jest zła wiadomość, bo samce pająków niestety mają to do siebie, że lubią dalekie wędrówki w poszukiwaniu partnerek. No i czasami zdarza im się zabłądzić. Wpadają do domów, znajdowano je nawet w przydomowych basenach, w piwnicach.

Owad, który potrafi się najlepiej schować.
Nie podam nazwy konkretnego owada, ale są dwie grupy owadów, które opanowały sztukę kamuflażu – upodabniania się do otoczenia – do perfekcji. Są to na przykład patyczak rogaty, liściec jesienny i straszyk australijski. Owady te doskonale upodabniają się do roślin. Są to niestety tropikalne gatunki (ale można hodować je w domach). Kilka z nich występuje na południu Europy, w basenie Morza Śródziemnego. Natomiast niestety żaden z nich nie występuje w Polsce. Natomiast inaczej ma się sprawa z modliszkami, które – tak jak patyczaki – potrafią upodabniać się do różnych elementów otoczenia. Jedna z nich – modliszka zwyczajna – występuje w Polsce. Kiedyś była obecna tylko w południowej części kraju. Ale klimat się zmienia i zaczęła przemieszczać się na północ.  Obecnie można ją spotkać prawie w całej Polsce – mniej lub bardziej licznie.

Czy wyobrażasz sobie wręcz komiksową historię, żeby owady przejęły kiedyś władzę nad światem?
Odpowiem może nieco przewrotnie, ale w pewnym sensie – owady już rządzą światem. Owady są filarem, na którym wszystko się opiera. Jeżeli owadów zabraknie, ekosystem runie na łeb na szyję. W naszym świecie owady nie mają sobie równych. Nie ma drugich bezkręgowców na lądzie, które osiągnęłyby podobny sukces co owady. Na lądzie owady są właściwie panami wszystkich środowisk.

Szerszeń z upolowaną gąsienicą.

Co możemy zrobić, żeby chronić owady?
Przede wszystkim musimy zacząć szanować otaczające nas środowisko. Chronić środowiska, w których owady żyją: wszelkie lasy, wszelkie łąki, wszelkie wody. Samo objęcie ochroną 2-3 rzadkich gatunków nic nie da. Trzeba ochronić całe ich siedliska; miejsca, w których żyją. Im mniej będziemy ingerować w środowisko, im więcej zostawiać będziemy dzikich terenów, tym dla owadów lepiej. Trzeba tworzyć rezerwaty, wycinać mniej lasów, mniej truć łąk (niestety obecnie stosujemy mnóstwo pestycydów, żeby chronić rośliny przed owadami, które wyrządzają szkody, a przy okazji niszczymy też owady pożyteczne. Natomiast owady szkodliwe coraz bardziej na te pestycydy się uodparniają i w rezultacie: zamiast pomagać roślinom i nam samym, chroniąc je przed szkodnikami, wyrządzamy większą szkodę).

A w codziennym życiu?
Na przykład, jeżeli ktoś ma ogródek lub działkę, zostawić tam trochę miejsca dla owadów. Zrobić takie miejsce, w którym będą mogły rosnąć dzikie rośliny, tzn. takie, które powszechnie uważamy za chwasty. Wydzielić kącik, gdzie roślinki będą mogły sobie swobodnie rosnąć. Dla owadów to będzie prawdziwa gratka. Bo owady znacznie bardziej wolą dziką roślinność, niż jakieś starannie wypielęgnowane kwiatki. Można też ograniczyć koszenie traw. Owady lubią, gdy jest trochę bardziej zarośnięte, tam mogą się schronić, tam mogą poszukać pożywienia.

Mateusz Sowiński – entomolog, autor bloga Świat Makro, publicysta działu „Nauka” Gazety Wyborczej.

Czego możemy się nauczyć od owadów?
Owady są prawdziwymi mistrzami w jednej rzeczy. W przetrwaniu. Nawet jeżeli teraz wielu owadom grozi wyginięcie, to zawsze znajdą się takie gatunki, które przetrwają. (Dla nas nie jest to dobra wiadomość, bo tymi gatunkami będą zwykle te, których my-ludzie nie lubimy. Jakieś karaczany, jakieś komary, muchówki.)
Owady potrafią być inspiracją. Wiele wynalazków w dziejach ludzkości miało swój początek u owadów. Na przykład to, że mamy dzisiaj papier, jest zasługą tego, że ktoś dawno na Dalekim Wschodzie podpatrzył, że osy robią swoje gniazda z masy papierowej. I wpadł na pomysł, że można wykorzystać ją do pisania.
Warto obserwować owady, warto badać, warto brać od nich to, co najlepsze.

[Wszystkie zdjęcia pochodzą z prywatnego archiwum Mateusza Sowińskiego.]

rozmawiał
Maciek Tomaszewski

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Irek
Irek
10 miesięcy temu

Jak zabraknie owadów to zabraknie nas. Nie wszystkie „robale da sie kochać” ale takie pszczoły już jak najbardziej!

Ania
Ania
10 miesięcy temu

W wywiadzie zostało powiedziane, że w związku z rozwojem technologii zaczynamy pomijać owady. Na szczęście sytuacja może się odwrócić! Polecam odcinek netflixowego serialu dokumentalnego „Abstract”, odcinek z Neri Oxman. Neri zarządza działem MIT odpowiedzialnym za innowacje. Jeden z projektów bada, czy można wykorzystać jedwabniki w… architekturze! 🙂

2
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x