Gdzie Jutro

Pociąg pociąga – spotkanie z mikolem

Pociągami interesuje się od dziecka. Nigdy nie zgubił żadnego biletu. Polskie dworce rozpoznaje niemal po zdjęciu. W Polsce pokonał już ponad 20.000 km torów kolejowych.

Wcale nie wygląda tak, jak go sobie wyobrażałem. Spodziewałem się, że po drugiej stronie Internetu pojawi się ubrany w kolejarski mundur pasjonat. Tymczasem na ekranie widzę normalnie ubranego, uśmiechniętego mężczyznę. – Cześć – witam się. – Dzięki, że się zgodziłeś na rozmowę. – Cała przyjemność po mojej stronie – odpowiada Maciek.

Od razu moją uwagę przykuwa wysoka szafka w tle, której każda półka zapełniona jest miniaturowymi pociągami i autobusami.

-Kolekcja mojego taty – wyjaśnia Maciej, widząc moje zainteresowane spojrzenie. – Duża część okazów pochodzi jeszcze z NRD. Tam można je było kupić. Większość, oczywiście, w skali 1:87. To najczęściej stosowana wśród modelarzy kolejowych skala. Nazywa się „H0”. To znaczy, że model jest oddaniem rzeczywistości – pomniejszonej 87 razy. Oddaje się każdy szczegół.

O Maćku Pacholskim „Gdzie Jutro” dowiedziało się pocztą pantoflową. Jest studentem trzeciego roku studiów inżynierskich na Politechnice Poznańskiej na kierunku Transport, specjalności Transport szynowy oraz redaktorem serwisów informacyjnych akademickiego radia „Afera”. Szczególne zainteresowanie naszego portalu wzbudziła jego pasja do pociągów, ale też szerzej – publicznego transportu zbiorowego.

-Niektórzy modelarze tworzą sobie całe składy. Mają konkretne lokomotywy z konkretnych epok kolejowych; do tego wagony – nawet dwadzieścia takich samych. Wszystko to na konie waloryzują (tak to się nazywa), czyli malują w taki sposób, żeby wyglądały jak rzeczywiste. Dzięki temu są na nich jakieś brudy, jakieś smary gdzieniegdzie coś ocieka – opowiada Maciej.

-Czy to prawda, że potrafisz rozpoznać po zdjęciu każdy dworzec kolejowy w Polsce? – pytam podejrzliwie, przechodząc wreszcie do rzeczy. Maciek uśmiecha się i pociąga łyk herbaty.

-Nie byłem na każdym dworcu w Polsce. Jednak większość dużych i średnich, które znajdują się w północno-zachodnio-południowej części kraju – owszem, rozpoznam – przyznaje. – Człowiek jeździ, rozgląda się i zapamiętuje.

Tylko na to czekam. W odpowiedzi pokazuję Maćkowi kilka różnych zdjęć. Ku mojemu zdziwieniu rozpoznaje niemal wszystkie dworce.

-Międzychód…, Kołobrzeg… – recytuje prawie bez wahania. Niedowierzam. Trafia w ⅔ przypadków. Z każdą chwilą jestem coraz bardziej w szoku. – Po prostu wybrałeś łatwe przykłady – śmieje się Maciej. Następnie udostępnia mi ekran i pokazuje mapę Polski z zaznaczonymi liniami kolejowymi, które przebył (ciemnozielone kreski) i dworcami, które odwiedził (błękitne kropki). Wyraźnie widać, że specjalizuje się – przynajmniej jak na razie – w zachodniej części kraju. Niemal wszystkie dostępne linie kolejowe w tym regionie są już na jego koncie.

Maciek zwraca mi uwagę, że zachodnia Polska zawsze była w czołówce, jeżeli chodzi o gęstość linii kolejowych. – Jak spojrzysz na mapę Polski, to widać, że jest ona odcięta taką granicą zaborców. Dawne Prusy to dużo bardziej rozwinięta sieć kolejowa. Natomiast wschodnia Polska – proste linie, żadnych zakrętów (żeby na przykład „zahaczyć” o jakąś większą miejscowość).

-Jak wielu was jest? – pytam. – Można, wg ciebie, mówić o „kolejowym półświatku” w Polsce?

-Może byłoby to trochę przerysowane, ale rzeczywiście stanowimy specyficzne środowisko. Nazywamy się mikole. Jest to skrót od „miłośników kolei”. Mam wśród znajomych ludzi, którzy są prawdziwymi świrami kolejowymi. Nie jestem jedyny. – zapewnia Maciej. Opowiada też o tym, w jaki sposób wielbiciele pociągów się integrują. – Lokalnie – znam dwa takie środowiska: Klub Miłośników Pojazdów Szynowych (KMPS). To właśnie do nich należą, przynajmniej w większości, zabytkowe tramwaje i autobusy, które na przykład w lecie jeżdżą po Poznaniu na liniach turystycznych. Organizują też czasem wycieczki na jakieś zapomniane linie. Byliśmy kiedyś na linii drezynowej między Kościanem a Gostyniem.

Funkcjonuje również Poznański Klub Modelarzy Kolejowych. Zajmują się czymś troszkę innym – odwzorowywaniem tego świata w miniaturze. Ich siedziba znajduje się w budynku dawnego technikum kolejowego (obecnie technikum komunikacji) przy ul. Fredry w Poznaniu. Mają tam w podziemiach kilka wspaniałych makiet. Zajmują się tym z wielką pieczołowitością. Ja chyba nie miałbym tyle cierpliwości. Próbowałem kiedyś się tym zająć, ale moja makieta odleżała kilka lat w piwnicy i nigdy nie pojechał po niej żaden skład, a trochę modeli przecież mam – wskazuje na półkę pełną mini-pociągów.

-Ile kilometrów torów już przejechałeś w życiu? I ile godzin spędziłeś w podróży koleją? – dopytuję.

-Mogę to sprawdzić w rejestrze moich wyjazdów. Spisuję go na podstawie biletów, nigdy żadnego nie zgubiłem.

Przeglądamy wspólnie arkusz kalkulacyjny Maćka, do którego trafia każdy jego wyjazd. Po kilku minutach obliczeń dostajemy wynik: 16.557 km.

-Biorąc pod uwagę, że nie wszystkie bilety są wydawane na konkretną trasę (są np. sieciowe, weekendowe), wyliczona suma kilometrów jest niepełna. Myślę, że spokojnie można oszacować, że przejechałem około 21.000 km, może więcej.

W tym momencie przychodzi mi do głowy jeszcze jedno pytanie.
-Czy zdarza się, że jedziesz pociągiem tylko po to, żeby jechać pociągiem, czy to zawsze jest przy jakiejś okazji?

-Głównie pierwszy wariant. Spoglądam na mapę. Widzę: „o, tu jeszcze nigdy nie byłem”. Czasami też wsiadam w pociąg, bo nie mam siły dłużej siedzieć w domu – odpowiada Maciek. Zaznacza jednak, że trzeba mieć plan. – Trzeba usiąść, sprawdzić rozkład jazdy. Bez tego się nie obejdzie. Dzisiaj niestety nie ma tak, że pociągi jeżdżą co dziesięć minut czy nawet co godzinę. Trzeba ustalić: co, gdzie jedzie – żeby być pewnym, że wróci się do domu tego samego dnia – radzi pasjonat pociągów. Cały czas słucham go z pewnym niedowierzaniem, ale też podziwem.

-A powiedz, jak i czy w ogóle reagowało i reaguje na to hobby Twoje otoczenie? – pytam na koniec. Maciej ma już gotową odpowiedź.

-Przyjmuje je z wielkim zainteresowaniem, mniej więcej tak jak Ty. Czasami z szokiem. Zawsze jednak – pozytywnie.

-Bardzo ci dziękuję za spotkanie. Chciałbym, żebyś na koniec zdradził jeszcze naszym czytelnikom, która trasa kolejowa w Polsce, Twoim zdaniem, jest najpiękniejsza.

-Każdemu polecam wybrać się pociągiem ze Świebodzic przez Wałbrzych do Jeleniej Góry.

„Wyszedłem od Maćka” bardzo zaintrygowany. Nie przypuszczałem, że można mieć tak oryginalną i fascynującą pasję. Układając sobie w głowie, jak opiszę nasze spotkanie, ubierałem płaszcz i buty. Musiałem tego dnia dotrzeć w jeszcze jedno miejsce, a ostatni pociąg odchodził za pół godziny.



Zdjęcia:
zdjęcia nr 1 – 6, 8, 9, 11 – 13: prywatne archiwum Macieja Pacholskiego

zdjęcie nr 7: www.bazakolejowa.pl

zdjęcie nr 10: Poznański Klub Modelarzy Kolejowych

5 10 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Filip
Filip
2 lat temu

Fajnie rozpoczęty temat, z pewnością do pociągnięcia 😀

1
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x