Gdzie Jutro

Podróże. Kopiuj, wklej

Charakterystyczna moda na podróżników, odkrywców i poszukiwaczy przygód panująca w XIX wieku przeżywa od lat swoją drugą młodość. A może po prostu nigdy się naprawdę nie zestarzała. Oczywiście przybiera dziś inne formy niż sto pięćdziesiąt lat temu. Wówczas o ekspedycjach do zapomnianych cywilizacji rozpisywała się prasa, a nieustraszeni dziennikarze-detektywi węszyli sensację na każdym kroku. Dzisiaj o ekscentrycznych archeologach kręci się filmy i tworzy gry wideo, zaś podróżniczego bloga prowadzi już prawie każdy.


Obok XIX-wiecznej mody na odkrywców tworzy się moda na samą atmosferę typową dla XIX stulecia. Atmosferę przenikniętą tajemnicą i przygodą. W cenie jest mitologia zbudowana na niedomówieniach i niewiedzy. Moda na romantyczne wyobrażenia reporterów na tropie przygody i starożytnych pułapek wyraźnie się odradza. Wiele tekstów współczesnej (pop)kultury zachodniej mniej lub bardziej wprost nawiązuje do klimatu tamtych czasów i jest w nim mniej lub bardziej osadzonych.

W problemie przeze mnie przedstawionym można dostrzec co najmniej dwa podstawowe aspekty. Pierwszym z nich jest kultura (film, literatura…), a drugim pozostałe „okołopodróżnicze” zjawiska społeczne. Oba te wymiary silnie na siebie oddziałują i trudno rozpatrywać je w zaproponowanym przeze mnie kontekście w oderwaniu od siebie.


Podróżniczo-odkrywcze szaleństwo XIX wieku i jego współczesne echa
W XIX wieku w zachodnim świecie zapanowała moda na różnej maści poszukiwaczy przygód. Jako że środkami masowego przekazu były wówczas książki i gazety, księgarniane i sklepowe półki uginały się pod ciężarem podróżniczej twórczości.

XIX-wieczne podróżopisarstwo sytuujące się na pograniczach: literatury pięknej, literatury faktu i literatury użytkowej kwitło. Amatorów tych tekstów zaś nie brakowało. Upowszechnienie się turystyki masowej w drugiej połowie dziewiętnastego wieku zaowocowało m. in. tym, że obok dobrze znanych czytelnikom podróżników-erudytów pojawili się w literaturze turyści-dyletanci1. Wszelkie relacje z dalekich i bliskich wojaży, wspomnienia, listy, reportaże i dzienniki podróży zyskiwały rzesze czytelników2. Rynek połykał niemal wszystko. Duża część odbiorców pozostawała do tego stopnia nienasycona, że nie przeszkadzała jej nawet niska wartość estetyczna i merytoryczna pochłanianych przezeń dzieł3.

Panował na ten przykład w Europie modny zwyczaj, że gdy młodzieniec dorósł i pokończył szkoły, odbywał podróże. Na ich cel nierzadko wybierany był Konstantynopol (podróż taka była o tyle atrakcyjna, że miasto to uważano za centrum, w którym krzyżowały się 1. epoki: pogański antyk i religijne czasy nowożytne, 2. kontynenty: Europa i Azja, 3. kultury: Wschód i Zachód, 4. religie: chrześcijaństwo i islam)4. Młodzi, świeżo wykształceni chłopcy w podróż wyruszali zwykle zaopatrzeni w książki i zeszyty. Wracali zaś z tonami notatek, w których rozpływali się w zachwytach nad tym, co zobaczyli.

Często nie mieli takiego przygotowania, żeby tak to przeżywać, jak pisali. Oni tak pisali, bo tak się wtedy pisało. Większość tego typu itinerariów podróży jest do siebie łudząco podobna, a przez to mało odkrywcza. Zawiera te same wzruszenia. Trudno było bowiem powiedzieć coś oryginalnego o powszechnie znanej rzeźbie czy obrazie. Niemniej – należało się unieść zachwytem. To był rodzaj snobizmu, zresztą bardzo pożytecznego. W XIX wieku panowała moda na emfatyczne przeżywanie sztuki – mówi w rozmowie z „Gdzie Jutro” prof. Waldemar Łazuga – historyk, wykładowca na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, specjalizujący się w historii powszechnej XIX i XX wieku.

Trudno nie zauważyć podobieństwa XIX-wiecznych notatek z podróży do popularnych dziś blogów podróżniczych. Działają na podobnej zasadzie i pełnią podobną funkcję. To jest właściwie współczesna kopia tych dzienników – stwierdza poznański historyk.

Podobieństwo do XIX wieku widoczne jest również na rynku wydawniczym. Obfituje on w tak wiele publikacji o tematyce podróżniczej, zaspokajających tak różne oczekiwania czytelników, że nie sposób nie zadać pytania, kto, po co i dla kogo tworzy blogową narrację5.

Ewa Ficek w swoim tekście Podróż (i podróżowanie) oczyma blogerów. Refleksje nie tylko lingwistyczne stwierdza, że dzieje się tak dlatego, iż blogi, które określa mianem „quasi-dzienników sieciowych”, stają się forami wymiany najróżniejszych informacji (podróż jest ich tematem centralnym, lecz nie jedynym) […]. Niemałe znaczenie mają prócz tego zalecenia, sugestie, ostrzeżenia, wskazówki (np. jak opracować kosztorys wyjazdu, jak poradzić sobie z logistyką wyprawy, co koniecznie trzeba zobaczyć, na co uważać)6.

XIX-wieczni podróżnicy nie mogli wprawdzie czytać blogów. Jednak to właśnie w latach 20-tych ich stulecia rozpoczął publikację serii książek dla turystów Karl Bedeker, od którego nazwiska nazwę wzięły charakterystyczne przewodniki. Wytyczały trasy podróży i wędrówek, zawierały informacje geograficzne i historyczne oraz mapy. Wystawiały również rekomendacje. Zawierały praktyczne wskazówki dotyczące środków transportu, hoteli, restauracji, cen usług i biletów wstępu do teatrów i muzeów7. Halo, wieku XXI? Brzmi znajomo?


Od idoli z okładek do idoli z plakatów
Podróże w dziewiętnastym wieku były po prostu modne. Podobnie jak dziś zdjęcie z wyjazdu opatrzone hasztagami #travel, #travelling, #traveller, #trip (opcjonalnie #adventure) publikuje się na Instagramie, tak sto pięćdziesiąt lat temu publikowało się wspomnienia wraz ze szkicami.

Działo (i dzieje) się tak m. in. dlatego, że podróże zaczęto kojarzyć z przywilejem elity. Ważną rolę odgrywał więc, jak określa to w rozmowie z naszym portalem dr hab. Natalia Bloch, „czynnik klasowy”. Podróżnikami-odkrywcami mogli być tylko ci, którzy posiadali odpowiedni kapitał ekonomiczny i społeczny. Było to więc zajęcie zarezerwowane dla uprzywilejowanych – mówi polska antropolożka kultury, adiunktka w Instytucie Antropologii i Etnologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Zaznacza jednak, iż powodów fascynacji wyprawami i odkryciami było dużo więcej.

W latach 60-tych XIX wieku brytyjscy poszukiwacze przygód organizowali liczne podróże do Afryki – w poszukiwaniu źródeł Nilu. Na Wyspach zapanowała w tym czasie obsesja na punkcie odnalezienia początków najdłuższej rzeki świata. Popularnością cieszyło się także odkrywanie nowych jezior na Czarnym Lądzie8.

Afryka w ogóle wydawała się bardzo ponętna dziewiętnastowiecznemu Zachodowi. Intrygowały go różne afrykańskie tajemnice; od wielkich człekokształtnych zwierząt (!) – goryli, przez różnorodne i zaskakująco obfite dary przyrody o magicznych właściwościach, po groźnych i na wpół legendarnych (ze zrozumiałych względów nie do końca poznanych i zbadanych) kanibali9.

Wygląda na to, że właśnie dziewiętnastowieczna Afryka (obok Ameryki Południowej i Azji)10 jest miejscem, w którym szukać można pierwowzoru współczesnych popkulturowych pań i panów – archeologów. Na czele egzotycznych wypraw stawały zarówno przedstawicielki płci pięknej, jak i przodkowie Indiany Jones’a. Dziś ich wyczyny nazwalibyśmy niedawno ukutym terminem adventure tourism.

Jednymi z bardziej znanych w XIX stuleciu eksploratorek były: Alexandra Tinné, Maria Kingsley i Florence Baker (po mężu). Szczególnie ciekawą w kontekście naszego artykułu jest środkowa dama. Do Afryki pojechała w wieku około trzydziestu lat jako entomolog i ichtiolog. Napisała dwie ważne książki. Pierwsza, która stała się bestsellerem, to Travels in West Africa (1897), a druga – West African Studies (1899). Estetykę u Kingsley zastępuje bezlitosna ironia i komizm, których nie szczędzi, kiedy pisze zarówno o osobach ze swojego otoczenia, jak i o sobie samej. Narratorka nieustannie czerpie przyjemność, nie z piękna, lecz z dobrej zabawy: Afryka to urzekające miejsce, gdzie można się wybornie rozerwać11. Czy ten obraz: dowcipnego podróżnika-naukowca-odkrywcy kogoś nam nie przypomina?

Nazwiska kilku ekscentrycznych popkulturowych archeologów może podać w tym momencie nawet osoba nieszczególnie interesująca się tematyką odkryć i wypraw. Lara Croft, Indiana Jones, Sydney Fox – nazwiskami można sypać jak z rękawa. Występują w grach komputerowych, filmach i serialach. I zawsze są bardzo seksowni. Do tego tematu jeszcze jednak wrócimy.

Kończąc zatem wątek egzotycznych i ekstremalnych ekspedycji, warto zauważyć jeszcze jedno podobieństwo. W XIX wieku brytyjscy żądni wrażeń śmiałkowie organizowali poszukiwania źródeł Nilu i kolejnych nowych jezior. W wieku XXI na podobnej zasadzie zdają się działać ich duchowi spadkobiercy urządzający wspinaczki na 8-tysięczniki: I wejście zimowe, wejście solo, wejście w stylu alpejskim, wejście nowym wariantem, wejście drogą klasyczną, wejście bez tlenu…


Homo viator
Olga Tokarczuk w jednym ze swoich felietonów w tygodniku Polityka, zatytułowanym Człowiek na krańcach świata12 pisze, że po raz pierwszy w historii przeżywamy dojmującą jego skończoność. Świat jest mały i bardzo się skurczył. Wydeptaliśmy w nim wiele ścieżek, zawłaszczyliśmy jego lasy i rzeki, przeskoczyliśmy oceany. Noblistka mówi też o łatwej poznawalności naszej rzeczywistości: właściwie wszystko można sprawdzić w sieci, z każdym szybko się porozumieć. Wyłania się z słów pisarki obraz pewnej klaustrofobii.

Jeśli wszystko jest poznane i wyjaśnione (choć nie zgadzam się do końca z tezą Tokarczuk), tęsknotę za tajemnicą i niewiadomą trzeba podkarmiać w sposób sztuczny.

Co ciekawe, podobne odczucia rodziły się w ludziach już w XIX wieku. Rycina przedstawiona powyżej pochodzi z roku 1888. Najwyraźniej widzimy na niej końcowy moment długiej drogi wędrowca. Dotarł do krańców świata. I co teraz? – pyta felietonistka.

Nie ulega wątpliwości, że chęć podróżowania i odkrywania jest naturalną ludzką potrzebą. Filozof Leszek Kołakowski podkreślał, że ciekawość i chęć nowości są wpisane w życie człowieka. Stymulowano je na różne sposoby już w XIX wieku. To wtedy powstały takie dzieła jak Wyspa Skarbów, która dwa wieki później doczekuje się kolejnych, coraz nowocześniejszych adaptacji; czy Moby Dick – opowiadający dramatyczną historię zemsty na podstępnym morskim potworze. Czytano je z zapartym tchem.

Dziś odkrywcy stają się swego rodzaju „super-bohaterami”. Wydaje się, że gdyby u boku Kapitana Ameryki, Iron Mana i Hulka stanął teraz Discover Man, to wzruszyliby tylko ze zrozumieniem ramionami i ruszyli wspólnie do akcji.

Konfrontacja z nieznanym, choćby na kartach książki (czy dziś na ekranie kinowym), zmuszała do samookreślenia się, prowokowała do refleksji, fascynowała. Wiąże się to z kategorią Innego, a tu z kolei mamy do czynienia z powielaną od stuleci w kulturze europejskiej perspektywą nazwaną przez Edwarda Saida, w jego klasycznej już książce z 1978 roku, orientalizmem. Konstruowana w naszych wyobrażeniach – przez literaturę podróżniczą, kulturę popularną, sztukę, media itd. – różnica w gruncie rzeczy służy definiowaniu nas samych poprzez opozycje: oni – dzicy, prymitywni, my – cywilizowani, rozwinięci, oni – tradycyjni, my – nowocześni, oni – emocjonalni, my – racjonalni – uważa dr hab. Natalia Bloch, zajmująca się różnymi formami ludzkiej mobilności (uchodźstwem, migracjami, turystyką).


Jesteśmy praprawnukami naszych… prapradziadków
Już w XIX wieku w ludziach pojawiła się tęsknota za pewnym podróżniczym romantyzmem. […] dawna podróż, pełna trudów i umęczenia, ale pełna także przygód i wrażeń, stała się mitem. […] nie ma podróży, są tylko wycieczki13. Tak marudził i narzekał Antoni Zaleski w swojej pracy Z wycieczki na Wschód. Notatki dziennikarza (1887), zżymając się na upowszechnienie „kolei żelaznych”.

Nawet w krytycznym podejściu do podróży my – ludzie XXI wieku odtwarzamy dziewiętnastowieczne wzorce. Dobrze wszystkim znane zrzędzenie na swoich rodaków na wakacjach również nie wzięło się znikąd. (Nie jest to wyłącznie polska przypadłość.) Dwóch sławnych dziewiętnastowiecznych amerykańskich pisarzy: Henry James i Mark Twain w opisach podróży po Włoszech wyrażali się bardzo zgryźliwie o swoich pobratymcach tam spotkanych. Było im wstyd nie tylko za ich ignorancję. Krytykowali nawet ich mowę i fizjonomię14. Do złudzenia przypomina to współczesne utyskiwanie na niedoskonały akcent lub specyficzny ubiór.

Jednak i wtedy, i dziś pojawiały się także głosy merytorycznej krytyki niektórych podróżniczych zwyczajów zachodniego świata. Niektórzy zarzucali mu arogancję i przypisywanie sobie wyższości wobec odwiedzanych krain. Autorka Imperialnego spojrzenia uważa, że książki podróżnicze w XIX wieku zapewniały czytelnikom w Europie poczucie posiadania odległych rejonów świata, prawa do nich i do zaznajomienia się z obszarami, które były badane, podbijane, kolonizowane i w które inwestowano.

Protekcjonalny stosunek wobec reszty świata zdaje się objawiać na Zachodzie także w XXI wieku. Ewa Szkudlarek-Śmiechowicz w artykule pt. Podróżowanie na małym ekranie: od telewizyjnego magazynu podróżniczego do reality show pisze, że współcześnie podróżowanie i turystyka nierzadko mają charakter gry opartej na zdobywaniu kolejnych mniej lub bardziej egzotycznych miejsc, kolekcjonowaniu podsuwanych przez media atrakcji turystycznych. Drugi człowiek i głęboka wartość poznawcza podróży schodzą na dalszy plan. Liczy się wykonanie „questa”15. Autorka jako przykład podaje zastępowanie programów podróżniczych programami quasi-podróżniczymi (np. Azja/Ameryka Express), w których odległe miejsca, ludzie i kultury są tylko atrakcyjnym tłem, nie stanowią zaś głównej treści przekazu.


Przeszczepiony XIX wiek
Przykładów tego, jak udziela się nam atmosfera XIX wieku w obrębie podróży i turystyki, jest bardzo wiele. Podobnie jak wówczas rynek podróżopisarski kwitnie. Rozwija się także nowa gałąź kultury, jaką jest film – fabularny i dokumentalny.

Z wypiekami na twarzy śledzi się narodowe wyprawy himalaistów. Emocje towarzyszą wykopaliskom archeologicznym i archiwalnym śledztwom, w których odkrywa się tajemnice sprzed wieków. Wszystko, czym żyli nasi przodkowie, o czym pisały ich gazety, o czym rozmawiali na bankietach lub przy barach, o czym śnili: zapomniane ludy, zrujnowane świątynie, przeklęte amulety, morskie katastrofy, potwory żyjące na dnie oceanów, zapomniane legendy, zniszczone mapy, skrzynie pełne skarbów…  – wszystko to przeżywa drugą młodość w wieku XXI.

Muszę przyznać, że ja sam cały czas mam nadzieję, że pewnego dnia wejdę na strych, zdmuchnę kurz ze starego pudła i na jego dnie znajdę skórzaną kurtkę, kapelusz… i może jakiś pradawny medalion.


1 M. Rutkowska, Podróżnik czy turysta? Włoskie wędrówki Henry’ego Jamesa i Marka Twaina, w: Wielkie tematy literatury amerykańskiej, tom V, Podróże, wędrówki, włóczęgi, red. Teresa Pyzik, Agnieszka Woźniakowska, Katowice 2011, str. 28

2 T. Budrewicz, M. Sadlik, Od Galicji po Amerykę. Literackim tropem XIX-wiecznych podróży, Kraków 2018, str. 5

3 Oczywiście zdarzali się czytelnicy z bardziej wysublimowanym podniebieniem. Wprawdzie już z 1930 roku pochodzące, ale doskonale obrazuje to spostrzeżenie Jana Stanisława Bystronia (ur. 1892) – polskiego etnografa i socjologa. Literatura podróżnicza nuży bardzo szybko. Tyle tu klisz wytartych, opisów, refleksji, wrażeń stale powtarzanych, tyle zależności informacyjnej i stylistycznej od poprzednich, że prawdziwym wyjątkiem jest książka podróżnika, która by dawała jakieś oryginalne spostrzeżenia, jakieś myśli, które nie są tylko odbiciem podróżniczego konwenansu […].(J. S. Bystroń, Polacy w Ziemi Świętej, Syrii i Egipcie 1147-1914, Kraków 1930, str. 186, cyt. za: T. Budrewicz, M. Sadlik, Od Galicji po Amerykę. Literackim tropem XIX-wiecznych podróży, Kraków 2018, str. 9) Czyż nie identycznie brzmią zarzuty stawiane literaturze podróżniczej współcześnie?

4 T. Budrewicz, M. Sadlik, Od Galicji po Amerykę. Literackim tropem XIX-wiecznych podróży, Kraków 2018, str. 237

5 E. Ficek, Podróż (i podróżowanie) oczyma blogerów. Refleksje nie tylko lingwistyczne, w: Wędrówka, podróż, migracja w języku i kulturze, red. Ewa Biłas-Pieszak, Joanna Przyklenk, Artur Rejter, Katarzyna Sujkowska-Sobisz, Katowice 2018, str. 283

6 Ibidem, str. 288

7 Witek Halina, Bedeker, „Nowa Panorama Literatury Polskiej”, <https://nplp.pl/artykul/bedeker/>, dostęp dnia 07.11.2020

8 M. Pratt, Imperialne spojrzenie. Pisarstwo podróżnicze a transkulturacja, Kraków 2011, str. 283-285

9 To przykład fascynacji tajemnicą i niebezpieczeństwem w kontekście podróżowania i odkrywania świata, o której wspomniano na samym początku. Z resztą historia zna o wiele dziwniejsze przypadki: w sierpniu 1835 roku nowojorską prasę obiegła informacja o rasie ludzi-nietoperzy żyjących na księżycu. (T. Phillips, Prawda. Krótka historia wciskania kitu, Warszawa 2020, str. 86-87)

10 Skojarzenie z kolonializmem nasuwa się samo na myśl.

11 M. Pratt, Imperialne spojrzenie. Pisarstwo podróżnicze a transkulturacja, Kraków 2011, str. 300

12 Tokarczuk Olga, Człowiek na krańcach świata, „Polityka”, <https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1972652,1,czlowiek-na-krancach-swiata-wyjatkowy-esej-olgi-tokarczuk-w-polityce.read>, dostęp dnia 21.10.2020

13 A. Zaleski, Z wycieczki na Wschód. Notatki dziennikarza, Warszawa 1887, str. 1

14 M. Rutkowska, Podróżnik czy turysta? Włoskie wędrówki Henry’ego Jamesa i Marka Twaina, w: Wielkie tematy literatury amerykańskiej, tom V, Podróże, wędrówki, włóczęgi, red. Teresa Pyzik, Agnieszka Woźniakowska, Katowice 2011, str. 27

15 I. Domaciuk-Czarny, Onimiczne realizacje motywu quest w tekstach fantasy, w: Wędrówka, podróż, migracja w języku i kulturze, red. Ewa Biłas-Pieszak, Joanna Przyklenk, Artur Rejter, Katarzyna Sujkowska-Sobisz, Katowice 2018, str. 207


Zdjęcia:
zdjęcie nr 1: www.ostatniatawerna.pl
zdjęcie nr 2: www.blogs.princeton.edu
zdjęcie nr 3: www.podroze.se.pl
zdjęcie nr 4: www.dkfindout.com
zdjęcie nr 5: kadr z filmu Indiana Jones: Poszukiwacze zaginionej Arki
zdjęcie nr 6: www.lapinede.pl
zdjęcie nr 7: kadr z serialu Łowcy skarbów
zdjęcie nr 8: www.polityka.pl
zdjęcie nr 9: www.tapeciarnia.pl
zdjęcie nr 10: www.gosc.pl
zdjęcie nr 11: www.phineasandferb.fandom.com

Bibliografia:
Bloch Natalia, Prawdziwy dzikus – czyli zgubna wiara w utopię autentyczności, „post-turysta”, www.post-turysta.pl

Budrewicz Tadeusz, Sadlik Magdalena, Od Galicji po Amerykę. Literackim tropem XIX-wiecznych podróży, Kraków 2018

Phillips Tom, Prawda. Krótka historia wciskania kitu, Warszawa 2020

Pratt Mary Louise, Imperialne spojrzenie. Pisarstwo podróżnicze a transkulturacja, Kraków 2011

Zaleski Antoni, Z wycieczki na Wschód. Notatki dziennikarza, Warszawa 1887

Wędrówka, podróż, migracja w języku i kulturze, red. Ewa Biłas-Pieszak, Joanna Przyklenk, Artur Rejter, Katarzyna Sujkowska-Sobisz, Katowice 2018

Wielkie tematy literatury amerykańskiej, tom V, Podróże, wędrówki, włóczęgi, red. Teresa Pyzik, Agnieszka Woźniakowska, Katowice 2011


Nasz podcast dostępny jest także w serwisie YouTube

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
7 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Irena
Irena
10 miesięcy temu

Ciekawe spojrzenie na podróżowanie. Ja znam niewielu prawdziwych podróżników, którzy się tym pasjonują, delektują i dla których jest to sens życia. Większość to turyści, którzy zrobią wszystko, aby obwieścić światu, że zaliczyli kolejny kraj. Chwalą się na instagramie i gdzie się da, prowadzą blogi i produkują kilkanaście wpisów z weekendowego wypadu do jakiegoś miejsca. Przykład: znajomy poleciał do Sydney, zrobił zdjęcie z koalą w zoo i wrócił po kilku dniach, obwieszczając światu, że zwiedził Australię, czym wzbudził zachwyt znajomych na fb. Blogów podróżniczych jest tysiące, ale niewiele jest mnie w stanie zainteresować. Raczej wolę dobre książki podróżnicze. Chociaż akurat nie trawię Cejrowskiego i jego książek. Ludzie zawsze podróżowali. Tylko kiedyś to byli odkrywcy, pasjonaci. Ale było wtedy wiele do odkrycia. Moda na podróżników i odkrywców trwa nadal, ale niedługo niewiele będzie… Czytaj więcej »

Szlak Za Szlakiem
Szlak Za Szlakiem
10 miesięcy temu

Fajny wpis. Wciągnął mnie. Powiem szczerze, że mimo tego, że sama lubię odkrywać nowe miejsca i tereny to filmy typowo podróżnicze są na samym końcu mojej listy ulubionych gatunków. Nie wiem czemu, ale wręcz działają mi one na nerwy. Może dlatego, że otacza je trochę fantastyki … W każdym razie myślę, że wszystko co z podróżami związane będzie zawsze w top off the top.

ValdiTravel
ValdiTravel
10 miesięcy temu

Czasy się zmieniły i formy przekazu też. Kiedyś były książki, teraz blogi i Instagram ? Wartością dodaną blogów są informacje praktyczne które są dostępne na kliknięcie.

Magdalena
Magdalena
10 miesięcy temu

Myślę, że pomimo miejsc juz odkrytych, podróżowanie zawsze będzie miało w sobie coś, co nas do niego przyciąga. Odkrywając nowe miejsca, odkrywamy przy okazji samych siebie.

Pozdrawiam!

M.

Paweł
Paweł
8 miesięcy temu

To co mi się nasuwa na myśl to od razu różne zdjęcia na Instagramie – ktoś doda jakiś ciekawy kadr mniej znanego miejsca i nagle w niedługim czasie pojawiają się tam tłumy aby ‚to’ zobaczyć 🙂 Spotkałem się z wieloma takimi sytuacjami, miejscami, gdzie jakiś fotograf odwiedził jakieś miejsce, znalazł coś nietypowego, innego i nagle tłumy walą tam drzwiami i oknami. Od razu nasuwa mi się coś z rodzimego podwórka, kiedy to niedawno znajoma znalazła w starej, niepozornej kamienicy, ręcznie malowane ściany niczym obrazy. Gdy tylko wrzuciła zdjęcia na Instagrama, nie minęło dużo czasu aby zdjęcia stamtąd nie zaczęły się pojawiać kilka razy dziennie od różnych osób. 😉
To taka w sumie moja perspektywa tego, o czym piszesz 🙂

Karolina
Karolina
7 miesięcy temu

Bardzo ciekawy wpis! Dzisiaj, no może z wyłączeniem 2020 i aktualnie 2021 roku, który uniemożliwia, na podróżowanie jest dzisiaj tak powszechna, że jakby umyka jakaś tajemnica. Nagle każdy może, każdy jedzie, każdy czuje się jak odkrywca. Ale nie jest to takie odkrywanie jak wieki temu, kiedy wszystko było nieznane, wszystko było tajemnicze, a podróżowali jedynie wybrani, więc świat chłonął te opowieści o nieznanym świecie. Dzisiaj jest jakiś wyścig – kto pojedzie dalej, kto pokaże więcej, kto pochwali się foteczką na Insta z miejsca, do którego mało kto dociera.
Ja lubię zejść z uczęszczanego szlaku i iść przed siebie, bez mapy, bez szperania po sieci, szukać czegoś, czego nie znajdę w przewodniku.

Ollie
Ollie
7 miesięcy temu

Fajnie, że poruszyłeś ten temat, fajnie, że spojrzałes w przeszłość i znalezłeś sporo źrodeł, mam jednak obawy, że spóźniłeś się z tym tekstem o jakieś 10 lat w Polsce, kiedy to „podroże” i „kopiuj wklej” weszły na nowy level. I też dla osób zaznajomionych z tematem dość mało wnikliwie go opisałeś, prześlizgnąłeś się przez zagadnienia. Ale być może dalej jest masa ludzi, którzy nie widzą problemu i taki tekst na start im się bardzo przyda, a nie przygniecie. Za to szanuję. Sama też pewnego dnia odkryłam, że dałam się zapędzić w róg, że chcę oglądać świat raczej tak jak to robiłam 20 lat temu. Komercja, masówka – są i szybko nie znikną, niestety. O tym pisał już pięknie Tiziano Terzani w swojej książce (zdaje się, że w 1995 roku). Ale od pewnego czasu staram się inaczej… Czytaj więcej »

7
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x