Gdzie Jutro

Inżynier Ossowiecki: spirytystyczny fenomen przedwojennej Warszawy

Od zarania dziejów ludzkość dostrzegała niezrozumiałe dla niej aspekty natury. Mnogość niezrozumiałych fenomenów paranormalnych, tajemnych sił i duchów onieśmielała i przerażała, budząc zarazem potrzebę nie tylko poznania, ale i racjonalizacji, często nie mającej nic wspólnego z nauką. Równocześnie w społecznościach pojawiły się jednostki „zawodowo” zajmujące się panowaniem nad tajemnicą i zjawiskami niepojętymi przez innych. Magowie, szamani, kapłani oswajali przerażający „nadświat” bogów.

Wydaje się, że przełom XIX i XX wieku to woda w duchowym młynie ludzkości. Lata te przyniosły ze sobą próbę unaukowienia paranormalnych fenomenów, a także ogromną, międzynarodową na nie modę. Trend seansów spirytystycznych i „stolików wirujących” święcił triumfy jeszcze w pierwszej połowie XX wieku, a szczególnie w dwudziestoleciu międzywojennym. Powodem takiego stanu rzeczy były pierwsze w znanej historii człowieka, podjęte na taką skalę, próby unaukowienia zjawisk spirytystycznych. Poza tym spirytyzm, jako bardzo atrakcyjna, eklektyczna forma religijnofilozoficzna, trafiła swoim istnieniem w idealny wręcz czas. XIX-wieczny dekadentyzm, romantyzm, dramatyczny klimat tamtych lat, czy wojny światowe sprzyjały rozwojowi tej idei i modzie „tańczących stolików”.

Spirytyzm był równocześnie poważany, badany i ośmieszany, a jednym z najznamienitszych jego przedstawicieli na naszych ziemiach był niejaki Stefan Ossowiecki. Osobowość wybitna, technicznie wykształcony intelektualista, urodzony w Moskwie 22 sierpnia 1877 roku. Jego zdolności paranormalne miały objawić się w wieku nastoletnim. Już jako czternastolatek biegle posługiwał się telepatią, czyli umiejętnością wpływania na przedmioty bez użycia znanych człowiekowi zmysłów. Ta zdolność wkrótce miała przerodzić się w medialność fizyczną – na seansach spirytystycznych, w jego obecności poruszały się przedmioty, a ołówki rzekomo same pisały, np. po grecku.

W swojej obszernej autobiografii Świat mego ducha i wizje przyszłości Stefan Ossowiecki opisuje wiele przeprowadzanych przez siebie doświadczeń i seansów, podczas których miał prezentować swoje wybitne, nadnaturalne zdolności. Niektóre z nich miały być tak spektakularne, że część naukowców zainteresowanych badaniem zjawisk paranormalnych na przełomie wieków, zakładając oszustwo, z góry odmawiała przeprowadzenia eksperymentów, mających wykluczyć lub potwierdzić prawdziwość obserwowanych zjawisk. Naprawdę nie trudno im się dziwić. Jasnowidz, by oddalić od siebie te podejrzenia, często na początku prowadzonych przez siebie spirytystycznych posiedzeń kazał związywać się sznurami. Pisał: Będąc mocno związanym, przesunąłem z miejsca bardzo ciężką palmę w obecności (…): K. Biskupskiego, Dr. Łempickiego i płk. Żółkiewskiego. Leżąc na podłodze, ściągnąłem z kominka w przeciągu 1 i pół minut ogromny zegar (…) powlokłem go do siebie z odległości trzech, a może więcej metrów.

Dzięki swoim zdolnościom i rodzinnym koneksjom Ossowiecki po studiach stał się ulubieńcem moskiewskiej arystokracji, której członkowie nazywali go „Stiwą”, porównując go do bohatera Anny Kareniny Lwa Tołstoja. Inżynier Ossowiecki miał być zaskakująco podobny charakterem do tej postaci literackiej – był niezwykle charyzmatyczny, dobrze wychowany, czarujący i przez to bardzo atrakcyjny dla kobiet. Miał mieć niesamowicie trafne i wyszukane poczucie humoru, które pozwalało w czasie spotkań nierzadko przejmować rolę „duszy towarzystwa”. Tak pisał o nim Adam GrzymałaSiedlecki: Organizację psychiczną typu Ossowieckiego zwykliśmy sobie wyobrażać jako człowieka wychudzonego, zjedzonego przez wampira wysiłków „medialnych”, jak np. hinduscy jogowie. Nasz czarownik reprezentował skrajne przeciwieństwo owych wyobrażeń. Wysoki, atletycznie zbudowany, o tęgiej architekturze mięśni (co z wdzięcznością oceniać umiała rzesza jego wielbicielek), (…) wejrzenie dziecka, ufnego wszystkiemu i wszystkim – całość postaci dla nieznających go: obraz boksera, triumfatora sportów, wreszcie człowieka wszelakich możliwych powołań i uzdolnień, tylko nie superuduchowiony fenomen. (…) za sobą wiódł nieprawdopodobną wiarę w ludzi. Z pewnością te cechy sprawiały, że seanse z nim były tak popularne w ówczesnej Polsce, a sam inżynier nawet dzisiaj jest w kręgach spirytystów dobrze znaną i rozpoznawalną postacią.

Niestety jego życie prywatne nie należało do wyjątkowo udanych. Interesujący obraz Ossowieckiego przedstawia Józef Godlewski, polityk i senator w II RP, opisując pierwsze małżeństwo inżyniera: Stefan był bezsprzecznie obdarzony niezwykłymi właściwościami, a mimo daru jasnowidzenia zrobił błąd, żeniąc się z ładną wprawdzie Rosjanką, ale niezrównoważoną i trudną w pożyciu. Była wymagająca, miała duże potrzeby i stale namawiała męża, by czerpał materialne korzyści ze swoich zdolności. (…) urządzała mu sceny, awantury, a nawet raz potrafiła oderwać kawałek firanki czy spódnicy i zarzucić sobie tę szmatę zamiast szala, aby w takim „stroju” zaprezentować się u kogoś na przyjęciu. Chodziło jej o to, by wszyscy widzieli, jak bardzo mąż skąpił jej na osobiste wydatki. Zachowanie pierwszej żony Ossowieckiego z dużą pewnością może tłumaczyć fakt wielokrotnych małżeństw popełnianych przez samego zainteresowanego.

Na podziw zasługuje jego miłe usposobienie i wielki optymizm, z którego słynął, mimo trudności w pożyciu małżeńskim. Z całą pewnością nie mógł on narzekać na brak adoratorek w swoim otoczeniu. Niezwykle imponował kobietom i być może wdzięki pań rekompensowały mu problemy małżeńskie. Te jednak nie zawsze były jedynie smutnym dodatkiem w jego życiu. Znany jest eksperyment spirytystyczny, jeden z wielu jakie Stefan Ossowiecki przeprowadzał z marszałkiem Józefem Piłsudskim, żywo zainteresowanym sprawami świata pozamaterialnego. W czasie jego przebiegu w pewnym sensie objawia się dość trudny charakter pierwszej żony jasnowidza: Punktualnie o północy Ossowiecki miał mocno się skupić i przekazać w myślach losową informację Piłsudskiemu. Po dziesięciominutowej przerwie inżynier miał oczekiwać na odpowiedź. W czasie wykonywania eksperymentu do pokoju Ossowieckiego weszła jego żona Alietta i, nie będąc wcześniej uprzedzona o eksperymencie, zbeształa męża za „marnowanie elektryczności” tak późno w nocy. Małżeństwo wdało się w rozmowę, podczas której jasnowidz naprędce wymówił się wymyślonym na potrzebę danej chwili bólem lewej ręki. Alietta skwitowała to krótką, zimną i krytyczną odpowiedzią: Jeżeli będziemy nadal mieszkali w tej wilgotnej jamie, oboje stracimy zdrowie. Inżynier wspomina w swojej autobiografii, że bardzo zmartwił go przebieg eksperymentu, który z pewnością przez rozmowę z żoną się nie powiódł. Następnego dnia Ossowiecki został zaproszony przez pułkownika Wieniawę Długoszowskiego do mieszkania ministra Patka, gdzie miał spotkać się z marszałkiem Piłsudskim. Ten miał wtedy potwierdzić, że komunikat od inżyniera odebrał: Słyszałem, słyszałem, lewa ręka silnie boli, a potem jakąś odpowiedź innej osoby i wyraz „jama”.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat spirytyzmu i zjawisk paranormalnych w międzywojennej Polsce, możesz wysłuchać podcastu naszego portalu w serwisie SoundCloud


Stefan Ossowiecki w podobny sposób opisuje w swojej autobiografii kilkadziesiąt innych tego typu eksperymentów. W czasie jednego z nich miał wskazać miejsce ukrycia rzekomego skarbu, zakopanego we wsi, pod drzewem rosnącym na małej wysepce. Nigdy nie będąc w tej miejscowości, dokładnie opisał owo miejsce, stwierdzając z całą pewnością, że żadnego skarbu nie ma na wyspie i w okolicy. Co ciekawe – zadanie „sprawdzenia” legendy o zakopanym skarbie zlecił mu arcybiskup mohylowski – Edward Ropp, co ukazuje, że obcowanie ze światem pozamaterialnym z pomocą mediów i jasnowidzów klerowi nie było obce, choć teoretycznie powinno. Jasnowidz miał także wykorzystać swój dar, w bardziej banalnych sprawach, takich jak pomoc niejakiej pani Glass, żonie sędziego Sądu Najwyższego w odnalezieniu zaginionej broszki, czy w konieczności odnalezienia ważnych dokumentów. Kobieta będąc pod wrażeniem przebiegu doświadczenia napisała szczegółowy list do dyrektora Międzynarodowego Instytutu Metapsychicznego w Paryżu dra Gustava Geleya, w którym przytacza historię odnalezienia rodzinnej biżuterii.

Ossowieckiego również bardzo często wykorzystywano do poszukiwania zaginionych osób. Jego dar miał być ostatnią deską ratunku dla policji państwowej, która nie potrafiła poradzić się ze sprawą zaginięcia pewnej czternastoletniej Żydówki w Stolinie na Polesiu. Lokalna społeczność była na tyle poruszona tą sprawą, że kilku przedstawicieli gminy żydowskiej udało się do Warszawy prosić Ossowieckiego o pomoc. Jasnowidz zgodził się na seans i z użyciem fotografii zaginionej i fragmentu jej ubrania rzekomo bez trudu opisał charakter dziewczynki oraz to, co faktycznie się z nią stało. W swojej wizji inżynier miał zobaczyć Żyda, który poprosił zaginioną dziewczynkę o pomoc w niesieniu jego bagaży. Gdy ci znaleźli się na skraju lasu, mężczyzna miał wciągnąć nastolatkę w krzaki, zgwałcić i zamordować, następnie poćwiartować jej ciało i na miejscu zbrodni zakopać. Po powrocie do Stolina mieszkańcy wraz z policją rozpoczęli poszukiwania ciała dziecka w miejscu wskazanym przez Ossowieckiego. Wkrótce odnaleźli tam jej zwłoki. Schwytano także sprawcę, który miał przyznać się do winy.

Stefan Ossowiecki wyróżniał się nie tylko fantastycznymi pokazami rzekomych zdolności telepatycznych, telekinetycznych, bilokacyjnych, czy eksterioryzacyjnych. Z zainteresowaniem podchodził także do kryptoskopii, czyli możliwości wglądu w zapisane treści lub rozpoznawanie przedmiotów, bez konieczności wchodzenia z nimi w fizyczny, zmysłowy kontakt, np. bez użycia wzroku, czy dotyku. Inżynier lubił tę część swojej pracy. Przydawała mu ona popularności, sławy, splendoru i większej liczby oczarowanych nim kobiet.

Ossowiecki słynął ze wspomnianych pokazów – bardzo interesująca historia z widowiskowym pokazem kryptoskopii rozpoczęła się w październiku 1925 roku. Prosper Szmurło, polski metapsycholog, publicysta, założyciel i prezes Polskiego Towarzystwa Psychofizycznego oraz wydawca i redaktor czasopisma „Zagadnienia Metapsychiczne”, przebywał wtedy w Wilnie w sprawach służbowych, gdzie spotkał się z jednym z założycieli Wileńskiego Towarzystwa Badań Psychicznych. Ten wręczył mu małą paczuszkę, prosząc przy tym o przeprowadzenie doświadczenia ze Stefanem Ossowieckim. Zarzekał się, że jedynie on zna jej zawartość. Doświadczenie miało oczywiście polegać na odgadnięciu, czym ona jest. Prosper Szmurło wielokrotnie prosił Ossowieckiego o wykonanie próby, jednak ten stale odmawiał, usprawiedliwiając się brakiem czasu. Zrezygnowany Szmurło ostatecznie schował paczkę do szuflady biurka i zapomniał o całej sprawie. Po prawie dziesięciu latach dowiedział się od znajomego o śmierci Jonky’ego (mężczyzny, który podarował paczkę Szmurle) i zdał sobie sprawę, że posiada niezwykle rzadki eksponat, który może umożliwić mu przeprowadzenie spektakularnego i widowiskowego eksperymentu. Ponieważ jedynie martwy już Dionizy Jonky zna zawartość opakowania, tylko kontakt ze światem pozamaterialnym, mediumizm lub jasnowidzenie mogą pomóc w rozwiązaniu sprawy.

Członkowie Towarzystwa Badań Psychicznych, dowiadując się od Prospera Szmurły o tym fakcie, zorganizowali eksperyment, nie tylko dla Ossowieckiego, ale też dla wielu innych rzekomych jasnowidzów. Sporządzono listę osób, które miało zostać poddane takiej próbie. Do każdej z nich miał udać się inny członek Towarzystwa Badań Psychicznych, przeprowadzić doświadczenie, spisać jego wyniki w protokole i zapieczętować go w kopercie, nie dzieląc się przy tym wynikami eksperymentu z innymi członkami ugrupowania. Co niezwykle interesujące – paczka została wysłana do Międzynarodowego Instytutu Metapsychicznego w Paryżu, by podobną próbę przeprowadzono na chętnych francuskich mediach. Zakończenie eksperymentu odbyło się 27 stycznia 1935 roku w czasie specjalnie zorganizowanego posiedzenia członków Towarzystwa Badań Psychicznych i zaproszonych gości. Prosper Szmurło przedstawił wybranym cel doświadczenia oraz historię paczki i jej właściciela. Następnie odczytano spisane wcześniej protokoły z poszczególnych prób przeprowadzanych z licznymi mediami i jasnowidzami, a paczkę Jonky’ego otworzono dopiero na końcu. Opinie poszczególnych mediów na temat tego co może znajdować się w opakowaniu były oczywiście bardzo różne, choć miejscami zadziwiająco podobne. Medium Sabira Churamowicz stwierdziła, że w pudełku znajduje się kilka przedmiotów, które mają coś wspólnego z ciepłem, ziemią i zawierają domieszki metali. Dodała, że wewnątrz znajduje się również drewno z namalowaną głową o kobiecych rysach. Jadwiga Domańska uznała, że wewnątrz pudełka znajduje się kulka z niebieskawej masy i kartka z napisami, nie w języku polskim.

Niejaka Panna Rara, która otrzymała paczkę 20 czerwca 1934 roku i w protokole, który sama sporządziła, napisała, że w paczce znajduje się jeszcze jedna, mniejsza paczka, wypełnienie z waty i bryłowaty, okrągły przedmiot wraz z kartką, na której jest napisane czym ów przedmiot jest. Nie była niestety w stanie powiedzieć nic więcej o wspomnianym napisie. Pani W. N., warszawska telepatka, która nie pozwoliła na podanie swojego imienia i nazwiska stwierdziła, że opakowanie związane jest z mężczyzną pochodzącym z daleka, była przedmiotem badań wielu osób, ma coś wspólnego z nieżyjącym od dawna człowiekiem, zawiera w środku twardy, okrągły kamień lub wykopaną, brudną od ziemi skamieniałość. Rzekomo dostrzegła również kartkę, na której zapisał coś jej nieżyjący właściciel, którego medium dość szczegółowo opisało, próbując podać jego imię.

Panna Jeanne Lapice – medium francuska opisała zawartość paczki jako naszyjnik, natomiast Pascal Forthuny – kolejne francuskie medium biorące udział w eksperymencie uznał, że zawartość ma coś wspólnego z dużym miastem, ogniem, Moskwą, perłami, biżuterią oraz językiem niemieckim, rosyjskim i polskim ze szczególnym uwzględnieniem lokalnego akcentu, charakterystycznego dla pogranicza polsko-rosyjskiego.

Jako ostatni na temat paczki wypowiedział się Stefan Ossowiecki, na którego osąd z pewnością wszyscy zgromadzeni czekali. Inżynier uznał, że włożono do pudełeczka przedmioty z wykopaliska lub materiały pochodzące z ziemi, nie w Polsce, ale daleko na wschodzie. Dostrzegł w pudełku obecność kartki papieru, o której wspominały inne media oraz szczegółowo opisał właściciela. Ossowiecki uznał ponadto, że w pudełku z dużym prawdopodobieństwem znajduje się kilka kawałków kamieni wapiennych i metalu, określił ich kolory oraz uznał, że muszą mieć związki z jakimś minerałem pochodzenia wulkanicznego.

Na koniec, co najbardziej interesujące, inżynier stwierdził, że widzi odległą planetę, podróż przez kosmos, obce światy oraz katastrofę kosmiczną, której skutkiem było rozbicie wielkiej skały. Ostatecznie podał, że w paczce znajdują się kawałki meteorytu oraz cukier. Po odczytaniu ostatniego protokołu zebranym została dokładnie ukazana i opisana paczka. Miała ona wymiary 7x4x4 centymetry, była owinięta płótnem z dwiema lakowymi pieczęciami. Wewnątrz znajdowało się drewniane pudełko od zapałek z wizerunkiem głowy kobiety. Napisano na nim ołówkiem słowo „Baszta”. Wewnątrz pudełka od zapałek znajdowało się pięć wapiennych kamieni oraz coś zawiniętego w kawałek gazety. Dodatkowo w pudełku znaleziono karteczkę z napisem „aerolit” (dawna nazwa meteorytu). Na rewersie kartki napisano: „Neto-Idate-Pokoyomo”. Domniemywano, że mogą to być nazwy nadane trzem metalicznym bryłkom, znajdującym się w opakowaniu, które faktycznie okazały się meteorytami.

Po szczegółowym sprawdzeniu warstw opakowania dostrzeżono napis „cukierki słodowe” oraz fragmenty masy, które zidentyfikowano jako skarmelizowany cukier. W takich momentach żałuję, że 27 stycznie 1935 roku nie było mi dane przebywać na przyjęciu i wysłuchać ogłoszenia wyników spirytystycznego konkursu…

Bardzo trudno dzisiaj w sensowny i logiczny sposób wyjaśnić fenomeny i rzekome nadnaturalne dary Stefana Ossowieckiego i jemu podobnych. Podobnie jak swoim zachowaniem i charyzmą fascynował sobie współczesnych, tak samo fascynuje dzisiejszych spirytystów, parapsychologów i osoby zainteresowane tą tematyką. Z pewnością jednak można uznać inżyniera Ossowieckiego za jednego z najbardziej rozpoznawalnych, popularnych, znanych i rozchwytywanych jasnowidzów w międzywojennej Polsce. Jego rzekome zdolności nie tylko pozwalały mu na przesuwanie ciężkich mebli bez fizycznego z nimi kontaktu, odnajdywanie starych broszek, dokumentów, czy imponowanie kobietom (których wdzięki tak Ossowiecki uwielbiał), ale również na znaczną pomoc w rozwiązywaniu spraw kryminalnych. Niewątpliwie w magicznych latach dwudziestych dawały inżynierowi sławę, rozpoznawalność i rozgłos, które z czasem zaczął tak cenić.



Zdjęcia:
www.nac.gov.pl


Bibliografia:
1. Godlewski J., Na przełomie epok, Warszawa, 1990

2. Grzybowski P., Opowieści spirytystyczne. Mała historia spirytyzmu, Katowice, 1999

3. Grzymała-Siedlecki A., Niepospolici ludzie w dniu swoim powszednim, Kraków, 1974

4. Ossowiecki S., Świat mego ducha i wizje przyszłości, Warszawa, 2018

5. Semczuk P., Magiczne Dwudziestolecie, PWN, Warszawa, 2014


Podcastu naszego portalu na temat spirytyzmu i zjawisk paranormalnych w międzywojennej Polsce
możesz wysłuchać także w serwisie YouTube

5 6 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x