Gdzie Jutro

Oddam dziecko za sto tysięcy, czyli „Cena. W poszukiwaniu żydowskich dzieci po wojnie” Anny Bikont


Każdy z nas zna historie o bohaterskich Polakach, którzy przez trudne wojenne lata ukrywali u siebie Żydów, dawali im jedzenie i ryzykowali życiem po to, żeby uratować kilka istnień. Wszyscy wiemy też, jak ogromne kontrowersje wzbudza jakakolwiek próba obalenia tego mitu. Anna Bikont, po ogromnym sukcesie jakim był jej reportaż „My z Jedwabnego”, po raz kolejny zagłębia się w losy Żydów, tym razem tych najmłodszych, czyli dzieci, które przetrwały Zagładę.

W 1945 roku, powoli odradzające się organizacje żydowskie skupiły swoje działania na poszukiwaniu dzieci, zaginionych w trakcie wojennego chaosu. Co ciekawe, różne instytucje nie współpracowały ze sobą, ale wręcz rywalizowały. Różne sposoby działania i inne traktowanie dzieci sprawiały, że losy uratowanych osób odbiegają od siebie.

Zacznijmy jednak od początku. Skąd pojawiały się informacje o żywych, żydowskich dzieciach ukrytych w różnych zakątkach Polski? Niektórych szukali krewni, zarówno ci, którzy również przetrwali lata hitlerowskich działań, ale też dalecy, mieszkający w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych czy Australii. Listy spływały, czasami z bardzo niewielką ilością informacji – jedynie imieniem i datą urodzenia dziecka (nie zawsze prawidłową). Zdeterminowani działacze i urzędnicy przemierzali kolejne małe wioski, pukając od drzwi do drzwi, narażeni na antysemityzm, który w latach powojennych wciąż zbierał swoje żniwo.

Anna Bikont dociera do dziennika jednego z tych mężczyzn – Lejba Majzelsa – którego notatki prowadzą nas przez całą lekturę. Historie dzieci są bardzo różne. Poznajemy losy tych, którzy trafili do dobrej rodziny, dającej opiekę i namiastkę bezpieczeństwa. Niestety, nie jest to większość książki Bikont. Możemy przeczytać o dzieciach wykorzystywanych do morderczej pracy, pracujących na swoje utrzymanie, wyrzucanych chwilę po otrzymaniu wynagrodzenia od rodziców, muszących samodzielnie znaleźć sposób na przetrwanie. Po wojennych, niepewnych czasach, niekoniecznie znacząco poprawia się sytuacja żydowskich dzieci. Rodziny, które ich ukrywały, za oddanie żyjącym krewnym, często żądały pieniędzy, wizy do USA czy trzypokojowego mieszkania. Nasuwa się pytanie, czy w ogóle traktowali te dzieci jak czujące istoty?

Strona żydowska również miała na sumieniu pewne nieprawidłowości. Warto zwrócić uwagę na fakt, że nawet sami uczestnicy akcji odzyskiwania dzieci mieli wątpliwości czy ich działanie było słuszne. Po wojnie, która zdziesiątkowała Żydów, każde dziecko traktowane było jak skarb, które należy przywrócić na łono jego kultury, żeby mógł służyć społeczności. Zabieranie dzieci od troskliwych chrześcijańskich rodziców i umieszczanie ich w żydowskim sierocińcu było dla nich traumatyczne.

Bikont przeprowadza prawdziwe dziennikarskie śledztwo. Przekopuje kolejne archiwa, drzewa archeologiczne, a nawet media społecznościowe. Podróżuje po całym świecie, żeby spotkać krewnych, wciąż żyjących, żeby dopyta, dowiedzieć się, jak wojenne przeżycia wpłynęły na losy rodziny. Nie zawsze są to historie z happy endem. Zagłada wciąż kładzie się cieniem na kolejnych pokoleniach żydowskich rodzin.


0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x